COVID-19: Szczepienia i ,,teoria kolejek”

W jaki sposób udaje się zaszczepić dziennie ponad 400 tys. Brytyjczyków, czyli 10 razy więcej osób niż robimy to w Polsce? Rząd w Warszawie na razie znalazł ,,kozła ofiarnego” i obwinia dostawców za wolne tempo szczepień. Czy jednak, kiedy dostawy szczepionek wzrosną, wszystko wróci do normy? System szczepień w Wielkiej Brytanii oparty jest na ,,teorii kolejek”, gdzie każdy zna swoje miejsce. Patrząc jak to wygląda w Polsce – kiedy wiele osób ,,z natury” stara się obchodzić ,,kolejkę” – trudno być optymistą, że w tym roku uda się nam zaszczepić większość Polaków. Zatem proces ten będzie trwał dłużej niż samo opracowanie szczepionki. Czy ,,kozłem ofiarnym” stanie się wtedy ,,teoria kolejek”?

,,Teoria kolejek” – jak ustawić wszystkich ,,po kolei”?

,,Teoria kolejek” jest metodą matematycznie opisującą procesy tworzenia i funkcjonowania systemów masowej obsługi do jakich z pewnością możemy zaliczyć zaszczepienie kilkudziesięciu milionów osób w optymalnie krótkim czasie. Po raz pierwszy została ona opisana przez duńskiego matematyka Agnera Erlanga w 1920 roku w pracy ,,Czas oczekiwania na połączenie telefoniczne”. W obliczu pandemii możemy zatem analogicznie odnieść się do ,,czasu oczekiwania na zaszczepienie”.

W ,,teorii kolejek” wykorzystanej do procesu szczepień wyróżniamy dwa zasadnicze elementy: petenta czyli w naszym przypadku pacjenta, który domaga się zaszczepienia oraz usługodawcę – szeroko pojęty system opieki zdrowotnej. Kluczowego znaczenia nabiera czas przebywania zgłoszenia w systemie obsługi. Składa się on z dwóch części: czasu oczekiwania na obsługę oraz czasu obsługi.

O ile czas obsługi czyli faktycznego zaszczepienia może wynosić średnio 10 minut na pacjenta i zakładamy, że w różnych punktach szczepień jest podobny, to istnieje zasadniczy problem z czasem oczekiwania na obsługę. Jest on bowiem zmienną wielu czynników, w tym między innymi liczby stanowisk szczepienia oraz ich organizacji (równoległe, szeregowe, etc.), regulaminu kolejki (pierwszy wszedł – pierwszy obsłużony, kolejki z priorytetami), wielkości poczekalni, etc..

Zwiększenie punktów szczepień – klucz do sukcesu

Problem dostaw szczepionek zostanie rozwiązany za kilka tygodni, kiedy na rynku pojawią się kolejne (m.in. Johnson&Johnson). W takiej sytuacji kluczowego znaczenia dla tempa szczepień nabierze wzrost liczby szczepiących. Jak pokazały doświadczenia z wcześniejszymi epidemiami (szczególnie ebola i polio) można to zasadniczo usprawnić. W 2017 roku UNICEF przeprowadził rekrutację i przeszkolił ponad 190 tys. osób, które podały szczepionkę polio 116 milionom dzieci w ciągu tygodnia. W tym samym roku w Nigerii na odrę zaszczepiono ponad 5 milionów osób w ciągu tygodnia. Trudno wskazać w Polsce wysiłki władz administracyjnych w kierunku zwiększenia przepustowości systemu szczepień. Często z powodów politycznych brakuje właściwego przepływu informacji pomiędzy władzami centralnymi i lokalnymi, co negatywnie wpływa na tempo walki z pandemią.

,,Teoria kolejek” – czy może być zastosowana w Polsce?

Trudno się dziwić – znając polskie realia – chaosowi jaki wyłania się w Polsce po rozpoczęciu procesu szczepienia przeciwko COVID-19. Słabe struktury państwa, niedofinansowana służba zdrowia i powszechne kombinowanie determinują cały obraz. Negatywne cechy ,,obchodzenia kolejki” przez Polaków dotyczą niestety wszystkich sfer społeczeństwa, a szczególnie są widoczne wśród osób uważających się za uprzywilejowane. Przejawia się przy tym wyjątkowa awersja do podporządkowania się równoprawnym rozwiązaniom administracyjnym uważanym od wielu lat za zło konieczne. Bez sprawnej administracji nie ma jednak sprawnego państwa. Niezależnie czy dotyczy to struktur bezpieczeństwa, czy też systemu powszechnej opieki zdrowotnej, który przeżywa najpoważniejszy kryzys w historii.

Jak zatem zastosować w Polsce ,,teorię kolejek” w obliczu epidemii skoro część obywateli uważa, że kolejka ich nie dotyczy? Trudno dziwić się, że plan przedstawiony przez rząd w sprawie systemu szczepień nie przynosi dobrych rezultatów. Póki co władze mają kozła ofiarnego zrzucając winę na producentów szczepionek i opóźnienia w dostawach. Problem ten zostanie rozwiązany za kilka tygodni, kiedy różnica dostarczonych szczepionek i zaszczepionych obywateli będzie wzrastać. Czy zatem wszystko wtedy wróci do normy? Pytanie wydaje się retoryczne szczególnie w świetle ostatnich doświadczeń w walce z pandemią (trudno wytłumaczyć, dlaczego 25 bm. zaszczepiono w Małopolsce 1 osobę?!). Nie potrafiliśmy przygotować sprawnego systemu testowania, gdzie rząd skupił się na testowaniu osób objawowych, co nie ma nic wspólnego z ograniczaniem epidemii. Podobnie nie został opracowany system bezpiecznego powrotu dzieci do szkół lub też lokalnego monitorowania rozchodzenia się wirusa. W jaki sposób zatem możemy wykorzystać ,,teorię kolejek”? Tym bardziej, że nigdy nie byliśmy mocni w implementacji jakichkolwiek teorii. Z wyjątkiem teorii spiskowych…

Więcej na ten temat: