Podróże w pandemii – sztuka antycypacji

Pandemia zdominowała życie większości z nas. Okazała się szczególnie bolesna dla osób kochających podróże. W obecnych czasach stały się one praktycznie niemożliwe, a w najbliższym okresie wiele wskazuje na to, że możliwości w tym zakresie będą również daleko ograniczone (testy, certyfikaty szczepień, etc.). Kiedy rozmawiam o tym z przyjaciółmi, wielu z nas skupiło się zatem na antycypacji – oczekiwaniu pierwszej od wielu miesięcy podróży. Niekoniecznie musi to być podróż marzeń lub życia. Okazuje się bowiem, że pandemia znacznie obniżyła nasze oczekiwania…

Dlaczego zatem staramy się łagodzić ,,podróżnicze cierpienie” skupiając się na oczekiwaniu? Elizabeth Dunn – profesor psychologii na University of British Columbia – od wielu lat zajmuje się pomiarem szczęścia w społeczeństwa. Uważa ona, że sama ,,antycypacja jest źródłem radości” i zwiększa stopień społecznego poczucia zadowolenia i satysfakcji. Znamy to z innych okazji. Często mówimy o ,,klimacie Bożego Narodzenia” niekoniecznie skupiając się na samym dniu 25 grudnia. Podobnie przygotowania weselne czasami przynoszą więcej radości niż sama impreza…Profesor Dunn twierdzi, że kiedy ponownie rozpoczniemy – po wielu miesiącach zamknięcia – podróżowanie to odczujemy tzw. reset poczucia szczęścia. W rezultacie nawet mniej wyszukane i oszczędniejsze wakacje będą nas w stanie zadowolić. Zjawisko to jest przeciwieństwem doświadczeń częstych podróży – im bowiem więcej jeździmy, tym mniej jesteśmy w stanie delektować się kolejnymi wyjazdami.

Tezę taką potwierdza profesor Harold Brierley z Harvard Business School. W swojej książce ,,Happy Money: The Science of Happier Spending” przyznaje, że bogactwo pozytywnych doznać w życiu obniża ludzkie możliwości delektowania się prostymi przyjemnościami. Podobnie sprawa wygląda z podróżami – ,,światowi podróżnicy” nie zawsze potrafią dostrzegać wyjątkowość kolejnych odwiedzanych miejsc. Wiele wskazuje zatem, że ,,nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”. Pandemia stwarza nam możliwości ,,podróżniczego resetu”, kiedy będziemy mogli cieszyć się mniej ekstrawaganckimi destynacjami. Z mojej perspektywy śmieszą mnie pojawiające się w polskich mediach wpisy, gdzie autorzy hucznie ogłaszają, że ,,Polacy rzucili się na Zanzibar”. Kilka dni później możemy się dowiedzieć, że ,,Zanzibar już niemodny. Teraz wszyscy lecą na Dominikanę”. Widać, że autorzy nie bardzo wiedzą o czym piszą, a ich doświadczenia podróżnicze ograniczają się głównie do ,,podróżowania po internecie”…

Wracając jednak do naszej ,,sztuki antycypacji” warto z niej skorzystać mając na uwadze, że ludzkie oczekiwania osobistych przeżyć są przeważnie znacznie pozytywniejsze niż same przeżycia. Pandemia wymusza na nas poświecenie więcej czasu na oczekiwanie, co w przypadku podróży może korzystniej wpłynąć na stan przygotowań. Warto w tym zakresie podzielić się z innymi. Spytać, jakie mają plany podróżnicze na niedaleką przyszłość. Psycholodzy społeczni wskazują tutaj na czynnik ,,wzmocnienia poczucia szczęśliwości”. Rozmawiając z przyjaciółmi o czymś przyjemnym działamy jak ,,wzmacniacz zadowolenia” osłabiając jednocześnie czynniki depresyjne związanie z pandemią. Działa tutaj instynkt stadny – skoro więcej osób planuje pozytywne przedsięwzięcie, to oczekujemy że wzrastają szanse, iż skończy się ono sukcesem. Warto pamiętać zatem, że w podróżowaniu liczy się nie tylko sam wyjazd – radość przynosi również oczekiwanie i wszelkie przygotowania z tym związane. Szczególnie w dobie koronawirusa…