Pandemia i ,,ekonomia nudy”…

Kilka dni temu jeden z moich nowojorskich przyjaciół – pracujący od roku na ZOOM-ie – zwrócił mi uwagę na perspektywę boomu gospodarczego w USA, który może wystąpić po zakończeniu pandemii. Wydaje się to trochę surrealistyczne, aby największy kryzys zdrowotny od stu lat działał pozytywnie na rynki finansowe i wygenerował impuls do ożywienia gospodarczego. Jakby nie było lockdown-ów, rekordowego wzrostu długu publicznego w większości państw, tysięcy ofiar i zmęczonych społeczeństw. Wielu jednak twierdzi, że nuda w jakiej pogrążyli się podczas pandemii ludzie zamknięci w domach spowoduje, że po ,,otwarciu bram” nie pojawią się przy nich barbarzyńcy, tylko tysiące stęsknionych życia konsumentów skłonnych wydawać zgromadzone wcześniej pieniądze. Czy zatem możemy mówić o ,,ekonomii nudy”?

Temat ,,nudy” w społeczeństwie został generalnie słabo zbadany. Jednym z pierwszych, który zaczął zgłębiać ten problem jest Mark Hawkins – autor książki ,,Siła nudy” . Pokazuje on, jak nuda wpływa na wzrost kreatywności wśród ludzi. Warunki do tego z pewnością stają się sprzyjające podczas pandemii, kiedy większość z nas ma więcej czasu. Z drugiej strony ludzie generalnie boją się nudy. Kojarzy się ona bowiem z brakiem właściwego zajęcia, bezrobociem, depresją, etc. Ponadto nuda jest negatywnie odbierana społecznie – ten ,,kto się nudzi” często w dzisiejszych czasach postrzegany jest jako pasożyt, osoba bez ambicji i celu w życiu. Część z nas jednak chciałaby się czasami ,,ponudzić’. Spotykamy opinię: ,,gdybym miał czas na nudę!”. Jednak – jak przekonuje Mark Hawkins w swojej książce – nieustanna pogoń w życiu w znacznej mierze ma niewiele wspólnego z dążeniem do celu. Chcemy bowiem być ,,wewnętrznie spokojni”, że mamy jakieś zadanie i pragniemy je zrealizować. W większości czasu chodzi zatem nie o to, aby ,,złapać króliczka, lecz go gonić”. Być może zatem lepiej ,,zamiast gonić króliczka” wykorzystać ten czas i poświęcić go nudzie. Możemy wtedy spojrzeć głębiej w nasze życie i dokonać jego oceny oraz przewartościowania. Szczególnie w dobie pandemii, kiedy zachowania ludzi stały się niestandardowe. Również w ekonomii…

Istnieje wiele wskaźników ekonomicznych, które pozwalają ocenić jak pandemia wpływa na sytuację gospodarczą. W niektórych państwach – szczególnie tam, gdzie gospodarka oparta jest na sektorze usług – nastąpił znaczny wzrost bezrobocia (W. Brytania, USA, Hiszpania, etc.), w innych – wiele firm ,,zombie” działa tylko dzięki pomocy rządowej. W większości krajów nastąpił rekordowy od stu lat wzrost długu publicznego. Towarzyszy temu dość ciekawe zjawisko: ludzie – z powodu mniejszych wydatków – zgromadzili dość wysokie oszczędności. Dotyczy to również Polaków. Malkontenci zauważą, że mówimy o średniej – pandemia bowiem nie wpłynęła jednakowo na stan finansów wszystkich obywateli. Nie ulega jednak wątpliwości, że COVID-19 wywarł wpływ na wszystkich jak wydają pieniądze. Oczywiście w różnym stopniu.

Z uwagi, że spędzamy więcej czasu w domu, to więcej w niego inwestujemy. Nastąpił zatem wzrost zakupu przez Polaków sprzętów AGD, materiałów budowlanych oraz alkoholu. O ile pozyskiwanie pierwszych artykułów może być zaliczone do ,,ekonomii nudy”, o tyle większe spożycie alkoholu wynika bardziej z pogarszającego się stanu zdrowia psychicznego związanego z pandemią, gdzie trunek postrzegamy jak pewnego rodzaju ,,środek znieczulający”…

Jednym z ciekawszych symptomów ,,ekonomii nudy” jest większe zainteresowanie inwestorów indywidualnych rynkami kapitałowymi. Można to było zaobserwować w przypadku grup dyskusyjnych (m.in. Wall Street Bets) na forum społecznościowym Reddit, gdzie nastąpiła szarża skupowania akcji firmy GameStop. Głównym celem było nie tylko ,,ograniczenie zysków łapczywych funduszy hedgingowych”, lecz również zabicie nudy. Część z uczestników grupy Wall Street Bets, twierdziła wprost, że z powodu wstrzymania rozgrywek sportowych i działania zakładów bukmacherskich trzeba było ,,czymś zająć głowę” i przy okazji trochę zarobić.

W powyższym kontekście warto oczywiście zachować proporcje. Nie wszystkim w czasie pandemii dokuczała nuda. Miliony osób naraża się na bezpośrednie zakażenie wykonując swoją pracę, aby móc wyżywić rodzinę. Nuda zatem może w tym przypadku kojarzyć się z luksusem, na który nie każdy sobie może pozwolić. W obecnych czasach luksus ten czasami bywa groźny, gdyż nuda zmniejsza awersję na ryzyko. Ryzykujemy, bo nie tylko pragniemy wydostać się ze stanu emocjonalnego, który nasza psychika postrzega jako nienaturalny. Podnieca nas ewentualna nagroda wynikająca z podejmowania ryzyka. Stąd wzrost indywidualnych kont inwestorskich w aplikacjach Robinhood, E-Trade i Charles Schwab. W ,,ekonomii nudy” warto jednak myśleć ,,trzeźwo”, aby nie wpaść do tunelu problemów ekonomicznych. Kiedy bowiem pandemia się skończy, światełka w nim nie będzie można zobaczyć…

Więcej w tym temacie: