Jak Rosja walczy z mediami społecznościowymi

W świetle zbliżających się wyborów parlamentarnych Kreml ogranicza aktywność mediów społecznościowych w Rosji. Władze podejmują działania legislacyjne i finansowe pod pretekstem ochrony ,,cyfrowej niepodległości” państwa, co ma zmniejszyć pole aktywności opozycji wykorzystującej wzrost niezadowolenia społecznego z polityki ,,ekipy Putina”.

Władze Rosji krytykują działalność mediów społecznościowych

8 marca przewodniczący Dumy Państwowej FR Wiaczesław Wołodin wezwał do uchwalenia bardziej restrykcyjnego prawa medialnego, aby ,,chronić niepodległość cyfrową” Rosji. Reakcja polityka jest odzewem na zablokowanie przez Facebook stron rosyjskich agencji informacyjnych, które uznane zostały za ,,nieprawdziwe”. Cztery dni wcześniej Władimir Putin stwierdził, że ,,internet w Rosji powinien przestrzegać zasad moralnych”. Rosyjski prezydent odniósł się tutaj do ekspozycji dzieci na ,,niewłaściwe” informacje internetowe dotyczące między innymi protestów antyrządowych w sprawie Nawalnego. Władze uważają, że takie działania destabilizują sytuację w kraju i wskazują w tym zakresie na szkodliwą rolę głównie zagranicznych mediów społecznościowych.

Prawne i finansowe restrykcje wobec mediów zagranicznych

Pierwszoplanowym celem ataków rosyjskich władz stały się zagraniczne media społecznościowe. 9 marca rosyjski resort sprawiedliwości wniósł do sądu dwanaście oskarżeń przeciwko Facebookowi, Google, Twitterowi, Telegramowi i TikTok. Władze FR uzasadniają, że wymienione firmy nie zablokowały kont użytkowników wzywających do protestów społecznych w sprawie Nawalnego, co jest złamaniem rosyjskiego prawa. Są to kolejne akty oskarżenia zastosowane przeciwko mediom społecznościowym po tym, jak w styczniu 2021 roku podjęto analogiczne działania.

Zgodnie z prawem zatwierdzonym w grudniu 2020 roku media społecznościowe, które odmówią blokady powyższych kont podlegają karze do 20% ich rosyjskich dochodów za ostatnie dwanaście miesięcy. 1 marca rządowy regulator komunikacyjny Roskomnadzor oskarżył Twittera o odmowę zablokowania prawie trzech tysięcy kont antyrządowych użytkowników. Ponadto w lutym bieżącego roku Władimir Putin podpisał ustawę przewidująca kary dla zagranicznych mediów społecznościowych, które ,,ignorują” ostrzeżenia władz FR dotyczące ,,dyskryminacji” rosyjskich firm medialnych i ich użytkowników. Z końcem 2020 roku regulator komunikacyjny Roskomnadzor uzyskał uprawnienia do spowalniania lub blokowania aktywności kont społecznościowych. Zostały one wykorzystane kilka dni temu przeciwko Twitterowi, gdzie ograniczono działania wszystkich kont mobilnych i 50% na urządzeniach stacjonarnych.

Całkowita blokada kont zagranicznych mediów mało realna

Jest mało realne, aby rząd FR całkowicie zablokował konta zagranicznych mediów społecznościowych. Same struktury rządowe używają bowiem tych kanałów nie tylko w kreowaniu wygodnej dla siebie rzeczywistości ukierunkowanej na potrzeby międzynarodowe, lecz również jako ,,narzędzie wpływu” w polityce wewnętrznej. Tym samym głównym założeniem strategii medialnej Kremla jest umiejętna kontrola i ,,weryfikacja” treści przekazywanych poprzez media społecznościowe. Otwarte kanały wymiany informacji ułatwiają rosyjskim służbom szybszą reakcję i faktyczne poznanie nastrojów społecznych.

Stąd władze zniosły w czerwcu 2020 roku dwuletni zakaz używania zaszyfrowanych danych przez popularną wśród Rosjan aplikację Telegram. Wcześniejsza decyzja doprowadziła do częściowego paraliżu komunikacyjnego nie tylko w środowisku biznesowym, lecz również w establishmencie rządowym, gdzie ta aplikacja jest powszechnie używana.

W świetle zbliżających się we wrześniu wyborów parlamentarnych i spodziewanego wzrostu aktywności opozycji należy oczekiwać, że Kreml zwiększy naciski na zagraniczne media społecznościowe. W rezultacie nastąpią kolejne kary finansowe i ograniczenia prawne celem większej kontroli treści przekazywanych tym kanałami. Wykorzystane zostaną restrykcje wprowadzone w przepisach zatwierdzonych w ostatnich miesiącach przez Władimira Putina. Szczególnie istotna jest ustawa podpisana przez prezydenta Rosji w lutym, która zakłada kary na tzw. ,,zagranicznych agentów”, czyli media otrzymujące pomoc finansową z zagranicy. W ramach tej legislacji nałożono 3 marca grzywnę w wysokości 530 tys. USD na ,,Radio Wolna Europa”. W grudniu 2020 roku Putin zatwierdził inne restrykcyjne rozwiązanie prawne. Jest ono skierowane głównie przeciwko użytkownikom Telegramu i niezależnym blogerom. Ustawa grozi wyrokiem do dwóch lat więzienia i karą finansową za ,,internetowe oczernianie”. W ramach takiej definicji rosyjski wymiar sprawiedliwości może zawrzeć bardzo wiele…

Czy Rosja pójdzie drogą Chin?

Władze w Pekinie od wielu lat realizują strategię ,,wielkiego muru ognia” w internecie, co ma zagwarantować Chinom ,,cyfrową niepodległość’. Jest jednak mało realne, aby podobne działania zakończyły się sukcesem w Rosji. Rząd chiński zastosował bowiem powszechną cenzurę internetową zanim zagraniczne media społecznościowe dobrze zakorzeniły się w społeczeństwie. Kreml ,,przegapił” ten moment i na obecnym etapie nie jest możliwe, aby ,,Rosja poszła drogą Chin” w zabezpieczeniu swojej ,,cyfrowej niepodległości”. Stąd władze w Moskwie skupiają się bardziej na kontroli zawartości zagranicznych mediów społecznościowych, aniżeli ich całkowitej eliminacji.