Jordania: Haszymicka ,,gra o tron”

Kiedy tydzień temu w jordańskiej rodzinie królewskiej Haszymitów były następca tronu książę Hamza bin Husajn otwarcie skrytykował ,,skorumpowane rządy” swojego brata króla Abd Allaha II, wielu analityków bliskowschodnich wzruszyło ramionami. Gest miał oznaczać: kogo to obchodzi? Jeszcze kilka lat temu podobny incydent na szczytach władzy w Ammanie odbiłby się szerokim echem w regionie. Dziś jednak jordańska ,,gra o tron” postrzegana jest przez ekspertów bardziej jako ciekawostka niż realne zagrożenie dla stabilności Bliskiego Wschodu. Świadczy to o zmniejszeniu roli Jordanii na arenie międzynarodowej. Jednak gwałtowna zmiana sytuacji w królestwie Haszymitów może mieć daleko idące konsekwencje dla państw ościennych.

,,Gra o tron” w Jordanii – historia kołem się toczy…

Rodzinne potyczki w jordańskim klanie Haszymitów nie są niczym nowym. Dotychczas jednak utrzymywane były za drzwiami dworu królewskiego. Problemy między braćmi wynikają z prawa pierwszeństwa do tronu. Kiedy Abd Allah II został królem w 1999 roku, jego następcą tronu był Hamza. Obydwaj bracia – wykształceni na prestiżowych brytyjskich i amerykańskich uczelniach – zasadniczo różnią się charakterami. Abd Allah poszedł w ślady ojca króla Husajna i widzi swoją rolę władcy w znacznej mierze opartą o relacje międzynarodowe Jordanii i sojusz z USA. Hamza postrzega ten problem inaczej. Uważa, że pozycję rodziny Haszymitów należy umacniać głównie poprzez budowę stosunków plemiennych z kluczowymi jordańskimi klanami beduińskimi. Stąd wypracował sobie tam szerokie kontakty, które zaowocowały znaczną popularnością szczególnie na południu Jordanii.

Powyższe różnice spowodowały, że w 2004 roku król Abd Allah II pozbawił Hamze stanowiska następcy tronu, na które wyznaczył swojego syna Husajna. Doprowadziło to do zgrzytu w rodzinie królewskiej, podobnie jak usunięcie ze stanowisk dowódczych w armii jordańskiej w 2017 roku dwóch innych braci króla : Fajsala i Haszima. Abd Allah II idzie jednak w ślady swoich poprzedników. Ojciec Husajn na kilka tygodni przed śmiercią w 1999 roku zdjął ze stanowiska następcy tronu brata Hasana (był nim od 1965 roku), mianując swojego syna Abd Allaha. Wuj obecnego króla okazał się jednak lojalny wobec monarchy, a o jego dobrych stosunkach z Abd Allahem II świadczy fakt, że król poprosił go o pośrednictwo w rozwiązaniu sporu rodzinnego z bratem Hamza.

Zgodnie z beduińskim zwyczajem sulha kluczowi członkowie rodziny Haszymitów zebrali się kilka dni temu na ,,konsultacje”. W rezultacie Hamza podpisał list wyrażający lojalność wobec króla Abd Allaha II ,,oddając się w ręce” władcy. Wydaje się, że kończy to spór w rodzinie królewskiej. Jednak były następca tronu – podobnie jak jego najbliżsi doradcy – zostali ,,odcięci od świata”, a w samej Jordanii ocenzurowano w mediach jakąkolwiek dyskusję na temat sytuacji w rodzinie królewskiej. Należy oczekiwać, że Hamza – podobnie jak wielu ,,niepokornych” członków klanów rządzących na Bliskim Wschodzie (m.in. Al -Saud w Arabii Saudyjskiej, Assadów w Syrii) zostanie zmuszony do opuszczenia Jordanii i osiedlenia się w jednej ze swojej rezydencji w Szwajcarii lub Francji. Dlaczego jednak krytyka Hamzy tak mocno zirytowała króla Abd Allaha II?

Czy stabilność Jordanii jest zagrożona?

W krótkiej perspektywie nie należy spodziewać się zmian na szczytach władzy w Damaszku. Problemy wewnętrzne Jordanii (pandemia COVID-19, kryzys gospodarczy, częste wymiany członków rządu, etc.) sukcesywnie narastają w ostatnich latach. Towarzyszy temu osłabienie znaczenia tego kraju w regionie.

Wiele lat temu rozmawiałem z jordańskim szefem dyplomacji Marwanem Muasherem. Jego świetny umysł analityczny został wypracowany m.in. poprzez udział w konferencji bliskowschodniej w Madrycie w 1991 roku i piastowanie stanowiska pierwszego jordańskiego ambasadora w Izraelu, a następnie w USA. Był on faktycznym kreatorem koncepcji ,,Arabskiego Centrum”. Do ,,Centrum” zaliczano na początku XXI wieku trzy kraje arabskie na Bliskim Wschodzie: Jordanię, Arabię Saudyjską i Egipt. Uważano – również w Izraelu – że bez ich aktywnej roli nie uda się rozwiązać kluczowych problemów w relacjach izraelsko-arabskich. Marwan Muasher podkreślał, że udział Ammanu w ,,Centrum” gwarantuje jej stabilność wewnętrzną poprzez wysoką pozycję międzynarodową. Dziś jednak niewiele zostało z ,,Arabskiego Centrum”. W Rijadzie władzę sprawuje nastawiony wojowniczo następca tronu Mohamed bin Salman, który prowadzi saudyjską ,,grę o tron”. Natomiast w Egipcie dyktatorską ręką rządzi prezydent Abdel as-Sisi. Jordania została niejako ,,wypchnięta” ze swojej roli dyplomatycznej, a jej wpływy w regionie przejęły bogatsze kraje arabskie mające ambicje międzynarodowe (głównie Katar i ZEA). Stąd kluczowe wpływy samego króla Abd Allaha II w świecie uległy osłabieniu. Przełożyło się to na wzrost krytyki jego polityki i oskarżeń o korupcję w samej Jordanii. Czy jednak w jordańskiej ,,grze o tron” brały udział czynniki zewnętrzne. Takie oskarżenia padły bowiem ze strony przedstawicieli rządu w Ammanie. Nie wskazano jednak, kim mieliby być ,,spiskowcy” wspomagające Hamzę.

Komu może zależeć na zmianie na szczytach władzy w Ammanie?

Odpowiedź jest prosta: nikomu! Destabilizacja Jordanii negatywnie wpłynęłaby na sytuację w państwach ościennych. Pojawiały się spekulacje, iż służby izraelskie były w kontakcie ze współpracownikami księcia Hamzy, co miałoby świadczyć o ,,udziale Izraela w spisku”. Faktycznie relacje między premierem Netanjahu i królem Abd Allahem II nie są dobre. Jordański monarcha zablokował przelot samolotu szefa izraelskiego rządu do ZEA, co – według strony izraelskiej – doprowadziło do anulowania wizyty w Abu Zabi. W rzeczywistości jednak została ona odwołana na wniosek następcy tronu Emiratów księcia Mohameda bin Zaida, który nie chciał być wykorzystany w izraelskiej kampanii wyborczej.

Stąd sugestie, że jakoby Izraelczycy dążyli do zmiany na tronie w Ammanie są nieprawdziwe. Taka sytuacja znacznie zwiększyłaby napięcia w kwestii palestyńskiej w świetle zaplanowanych latem bieżącego roku wyborów parlamentarnych i prezydenckich. Abd Allah II skutecznie ograniczał wpływy Hamasu wśród zamieszkujących Jordanię Palestyńczyków tym samym wpisując się w politykę Izraela w tym zakresie.

Stany Zjednoczone, które za kadencji Donalda Trumpa ignorowały króla Abd Allaha II, w świetle napięć w Ammanie pospieszyły z wyrazami poparcia dla jordańskiego monarchy. Podobne deklaracje padły ze strony rodzin rządzących w Arabii Saudyjskiej i ZEA. Liderzy doskonale zdają sobie sprawę, że Bliski Wschód ma zbyt wiele tlących się kryzysów, aby generować kolejne…