Czy Turcja zablokuje cieśninę Bosfor?

Rekordowo niskie poparcie społeczne dla administracji Erdogana i zbliżające się wybory prezydenckie w Turcji powodują nerwowość na Kremlu. Powodem nie jest bynajmniej szczególny sentyment Władimira Putina do tureckiego prezydenta. Są nim deklaracje, które ten ostatni wygłasza na temat swobody żeglugi przez cieśninę Bosfor. Najbardziej mogą bowiem stracić Rosjanie…

Turcja opuści konwencję z Montreux i zablokuje cieśninę Bosfor?

Swoboda żeglugi morskiej przez cieśniny Bosfor i Dardanele została uregulowana podpisaną w 1936 roku konwencją z Montreux. Turcja ma zastrzeżone w niej między innymi prawo wpływu na przemieszczanie się okrętów marynarki wojennej innych państw. Jak twierdzi prezydent Erdogan od czasu przyjęcia umowy zmieniły się uwarunkowania międzynarodowe w basenie Morza Czarnego i Śródziemnego, co wpływa bezpośrednio na pozycję Turcji w regionie (zgodnie z tym założeniem Ankara realizuje strategię morską mavi vatan). Tym samym nadszedł czas, aby zweryfikować zapisy konwencji z Montreux. W przypadku braku zgody pozostałych jej stron Ankara może jednostronnie odstąpić od jej stosowania, co faktycznie dałoby jej możliwość każdorazowego decydowania o zgodzie na przepływ obcych jednostek marynarki wojennej. Na ile jednak groźby Erdogana są realne, a a na ile wpisują się w wewnętrzną retorykę polityczną?

Wewnętrzny ,,gambit Erdogana”

Kwestia odstąpienia Turcji od konwencji z Montreux została poważnie odebrana w tureckim establishmencie bezpieczeństwa. Ponownie uwidaczniają się dwa modele Republiki Turcji: świecki – utożsamiany z jej założycielem i pierwszym prezydentem Kemalem Atatürkiem, drugi – forsowany przez zwolenników rządowej partii AKP ze znacznym wpływem islamizacji państwa. Konwencja z Montreux ma być – według jej zwolenników skupionych głównie w establishmencie wojskowym – symbolem gwarancji bezpieczeństwa międzynarodowego Ankary opartego na równowadze sił najważniejszych państw basenów Morza Czarnego i Śródziemnego.

Stąd dwa tygodnie temu grupa 104 generałów i admirałów w stanie spoczynku podpisała się pod listem otwartym ostrzegającym rząd w Ankarze przed międzynarodowymi konsekwencjami podjęcia takiej decyzji. Dziesięciu z nich zostało aresztowanych, a prezydent Erdogan oskarżył oficerów o przygotowywanie ,,puczu wojskowego”. Wzrost napięcia wokół ,,problemu Bosforu” ma miejsce w świetle pogłębiania się w Turcji kryzysu gospodarczego oraz braku kontroli nad rozwojem epidemii COVID-19. W celu zmiany optyki politycznej Erdogan sięga po kwestie nacjonalistyczne, które mają zmobilizować konserwatywny lektorat. Jedną z nich jest sprawa budowy kanału przechodzącego równolegle do Bosforu łączącego Morze Marmara i Czarne. Jak twierdzą zwolennicy tureckiego prezydenta – po ukończeniu tego projektu nie będzie konieczności, aby ,,ryzykować przepływ” większych jednostek przez cieśninę. Tym samym konwencja z Montreux nie będzie już Turcji potrzebna…

Krytycy administracji Erdogana skupieni wokół opozycyjnej Ludowej Partii Republikańskiej uważają, że budowa kanału do Morza Marmara obarczona jest licznymi skandalami korupcyjnymi, gdzie zwolennicy partii rządowej AKP wykupują działki wzdłuż przyszłej drogi żeglugowej. Sam prezydent natomiast stara się ,,przysłonić” spadające poniżej 30% poparcie społeczne dla AKP zaostrzając retorykę nacjonalistyczną. Brak perspektyw poprawy sytuacji gospodarczej i słabe sondaże (6-7 %) dla głównego koalicjanta AKP – Partii Ruchu Nacjonalistycznego – stawiają pod znakiem zapytania ponowny wybór Erdogana na prezydenta w 2023 roku.

Turecko-rosyjska rozgrywka regionalna

Podniesienie przez Erdogana problemu swobody żeglugi przez cieśninę Bosfor wywołało nerwowość w Moskwie. Ograniczenia w tym zakresie miałyby istotny wpływ na pozycję rosyjskiej Floty Czarnomorskiej odgrywającej kluczową rolę nie tylko w basenie Morza Czarnego, lecz również na Morzu Śródziemnym. Tam Rosjanie rozbudowują swoje porty wojenne w Syrii i Libii – państwach, w których Moskwa i Ankara stoją po przeciwnych stronach konfliktu. Chociaż większość analityków rosyjskich nie wierzy w deklaracje prezydenta Erdogana o wyjściu z konwencji z Montreux, to dostrzega nieobliczalność międzynarodowych działań Turcji. Tak ocenione zostały między innymi zapowiedzi pomocy tureckiej dla Ukrainy podczas spotkania Erdogana z prezydentem Zełenskim. W miarę zbliżania się wyborów prezydenckich w Turcji Rosjanie oczekuje wzrostu retoryki nacjonalistycznej na arenie międzynarodowej ze strony Ankary. Tym samym coraz trudniej będzie w Moskwie dostrzec jaka jej część ma charakter wewnątrzpolityczny, a jaka oznaczać może konkretne działania tureckie w regionie. Póki co, Moskwa wstrzymała wyjazdy swoich obywateli do Turcji. Oficjalnym powodem – trudna sytuacja epidemiczna w tym kraju. Rosjanie stanowią kluczowy wkład do tureckiego sektora turystycznego.

Więcej na temat Turcji: