Geopolityka militarna na Bliskim Wschodzie

Kiedy Stany Zjednoczone zmniejszają swoje zaangażowanie na Bliskim Wschodzie nadając priorytet kierunkowi chińskiemu, mocarstwa regionalne kreują nową geopolitykę bliskowschodnią poprzez wzrost aktywności militarnej i politycznej. Wieloletnia dominacja USA ustępuje trendowi budowania silnych, wielowektorowych relacji bilateralnych gwarantujących krajom bliskowschodnim stabilność polityczną i gospodarczą.

Nowa geopolityka na Bliskim Wschodzie – wycofanie USA

Polityka sukcesywnego wycofywania się USA z Bliskiego Wschodu została zapoczątkowana przez administrację Baracka Obamy, która wykonała w 2011 roku ,,piwot” w kierunku azjatyckim. Stany Zjednoczone – zmęczone zaangażowaniem w Iraku – znacznie ograniczyły swoją rolę podczas konfliktu libijskiego (kiedy rolę ,,trigera” w obaleniu Kadafiego przejęli Francuzi, a Amerykanie mieli ,,dowodzić z tylnego siedzenia”) i nie zgodziły się na działania militarne celem obalenia reżimu Baszara al-Asada. Proces redukcji udziału wojskowego Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie został pogłębiony podczas kadencji Donalda Trumpa. Joe Biden nie zamierza zmieniać tego trendu. Biały Dom wstrzymał poparcie dla działań Arabii Saudyjskiej w wojnie jemeńskiej, zmuszając Rijad do podjęcie negocjacji z plemionami Huti w kierunku zakończenia konfliktu. Amerykanie priorytetowo stawiają również odbudowanie relacji dyplomatycznych z Iranem celem wznowienia porozumienia nuklearnego. Nie ma obecnie mowy w Waszyngtonie o wzroście zaangażowania militarnego wobec Teheranu. Sytuacja może jednak ulec zmianie w świetle prawdopodobnego wyboru konserwatywnego kandydata na nowego prezydenta Iranu w elekcji 18 czerwca.

W łonie młodego pokolenia przedstawicieli Partii Demokratycznej narasta coraz większe poparcie dla aspiracji Palestyńczyków. Zaznaczyło się ono wyraźnie podczas ostatniej interwencji Izraela w Strefie Gazy, kiedy Biden musiał łagodzić krytykę wśród Demokratów domagających się ograniczenia pomocy wojskowej dla Izraelczyków. W świetle zmiany rządu w Jerozolimie i przejęcia władzy przez przedstawicieli skrajnej prawicy możemy oczekiwać wzrostu nastrojów antyizraelskich w części establishmentu politycznego w Waszyngtonie. Nie spowoduje to jednak zmiany kierunku polityki Bidena w regionie bliskowschodnim, gdzie poparcie militarne dla Izraela można traktować jako zagwarantowane.

Rosyjski bliskowschodni gambit

Gdy Władimir Putin ogłosił w 2015 roku decyzję o zaangażowaniu militarnym Rosji po stronie reżimu Asada, większość analityków przewidywała fiasko rosyjskich działań. Uważano, że Syria będzie dla Moskwy ,,drugim Afganistanem”. Kreml wykorzystał jednak próżnię geopolityczną w regionie – w świetle niechęci USA do zwiększenia aktywności wojskowej – i stosunkowo tanim kosztem osiągnął swój cel. Reżim Asada przetrwał, a obecnie większość krajów arabskich gotowa jest normalizować relacje z Damaszkiem.

Rosyjskie zaangażowanie w Syrii i Libii stworzyło Moskwie możliwości zwiększenia aktywności wojskowej w basenie Morza Śródziemnego w świetle monitorowania działań sił NATO. Rosjanie skutecznie wykorzystują mit doktryny Gierasimowa do projekcji większego niż w rzeczywistości potencjału militarnego i jego zagrożenia dla pozycji Sojuszu. Kremlowi udało się zagwarantować – po raz pierwszy od upadku Związku Sowieckiego – praktycznie stałą obecność wojskową w państwach Lewantu głównie poprzez dwustronne wieloletnie umowy o rozbudowie bazy w Tartusie i Humajmim. Ich dzierżawa obejmuje okres 49 lat.

Rosjanie zwiększają również swoje zaangażowanie na Morzu Czerwonym. W listopadzie 2020 roku osiągnięto porozumienie o stacjonowaniu w Porcie Sudan ponad 300-osobowego kontyngentu wojskowego i czterech jednostek marynarki wojennej. Pozwoli to Rosji monitorować aktywność sił militarnych innych państw w Zatoce Adeńskiej i zachodniej części Oceanu Indyjskiego. Sytuacja taka ma miejsce po raz pierwszy od upadku Związku Sowieckiego, kiedy Moskwa posiadała swoje aktywa militarne w Jemenie, Somalii i Etiopii. Jednak w świetle zmniejszenie zaangażowania Waszyngtonu na Bliskim Wschodzie, Moskwie wyłania się inny konkurent do walki o wpływy w tym regionie – Chiny.

Wzrastająca rola Chin na Bliskim Wschodzie

Pekin w sposób bardziej dyskretny niż Moskwa rozbudowuje swoją obecność na Bliskim Wschodzie. Swoje działania Chińczycy usprawiedliwiają interesami gospodarczymi w sektorze energetycznym oraz rolnictwie. Tak argumentowana jest rozbudowa od lipca 2017 roku chińskiej bazy militarnej w Dżibuti, której głównym zadaniem ma być walka z piractwem na Morzu Czerwonym i zapewnienie swobodnej żeglugi handlowej na Oceanie Indyjskim i w Zatoce Adeńskiej.

Przełomowe może okazać się 25-letnie porozumienie o współpracy bilateralnej podpisane przez Pekin z Teheranem w marcu 2021 roku, którego wartość jest szacowana na ponad 400 mld USD. Zaproponowane przez prezydenta Xi w 2016 roku początkowo spotykało się ono z oporem części establishmentu irańskiego obawiającego się ,,wyprzedania narodowych aktywów” Pekinowi. Umowa ogranicza jednak możliwości międzynarodowej izolacji Iranu poprzez zachodni reżim sankcyjny, zwiększając zaangażowanie chińskiego biznesu w sektorze bankowym, energetycznym, telekomunikacyjnym i informatycznym. Ważną częścią umowy jest szeroki zakres współpracy wojskowej i wywiadowczej, gdzie chińskie jednostki uzyskują dostęp do irańskich portów. Znacznie wzmacnia to obecność ChRL w Zatoce Perskiej.

Chiny skutecznie wypełniają niszę w sektorze handlu broni pozostawioną przez USA. ZEA, Arabia Saudyjska, Jordania i Egipt pozyskują bezzałogowe jednostki latające. Abu Zabi dokonało zakupu dronów typu Wing Loong I i Wing Loong II, a Rijad zgodził się na otwarcie linii produkcyjnej CH-4 na swoim obszarze. Ta ostatnie maszyna została kupiona przez Jordanię i Egipt. Chińczycy realizują również z państwami regionu wspólne projekty technologiczne w sektorze obronnym. Przykładem może być współpraca pomiędzy emirackim International Golden Group i chińskim Norinco. Aktywność Pekinu na Bliskim Wschodzie jest aktywnie monitorowana przez azjatyckich rywali regionalnych, w tym Japonię i Koreę Płd.

Korea Płd. i Japonia zabezpieczają swoje interesy

Oba państwa są uzależnione odpowiednio w 70% i 90% od importu bliskowschodnich surowców energetycznych. Stąd od kilkunastu lat zwiększają również swoją obecność militarną na Bliskim Wschodzie. Podczas wojny w Iraku w 2003 roku Seul wysłał kontyngent 3600 żołnierzy, a Japonia rozmieściła 600-osobową jednostkę w Kuwejcie. Obecnie japońska i koreańska aktywność w zakresie bezpieczeństwa ukierunkowana jest na zagwarantowanie swobodnej żeglugi handlowych jednostek pływających w obliczu zagrożenia atakami pirackimi.

W 2009 roku Korea Płd. rozpoczęła realizację operacji antypirackiej z wykorzystaniem jednostki Cheonghae z półroczną rotacją obejmująca Zatokę Adeńską, Arabską i Cieśninę Ormuz. W 2019 roku rozszerzono zakres udziału południowokoreańskiej marynarki wojennej po atakach na tankowce w Zatoce Perskiej. Seul rozmieścił również 150-osobowy kontyngent sił specjalnych w emirackiej bazie Akh, co jest jedynym przypadkiem stacjonowania wojsk poza obszarem Korei Płd.

Z kolei Japonia rozmieściła dwie jednostki patrolowe typu P-3 na obszarze dzierżawionej przez USA bazy Lemonnier w Dżibuti. Podobnie jak w przypadku Korei Płd. głównym zadaniem ma być walka z piractwem. Japończycy wynajęli również od Dżibuti własny obszar na 12 ha bazę morską, gdzie stacjonuje ponad 200 żołnierzy. W 2020 roku Tokio wysłało do Zatoki Perskiej niszczyciel Takanami, który zabezpieczał żeglugę handlowych jednostek pływających. Japońska misja miała charakter niezależny od USA.

Europejska rywalizacja na Bliskim Wschodzie

W ostatnich latach znacznie wzrosło znaczenie tureckiej aktywności militarnej na Bliskim Wschodzie. Prezydent Erdogan realizujący politykę nacjonalistyczną stara się odbudować dawną rolę Ankary nie tylko w państwach granicznych (Syria, Irak), lecz wzmacnia tureckie wpływy w konflikcie libijskim i w Zatoce Perskiej. W tym drugim przypadku kluczowe znaczenie odgrywa ratyfikowane przez Turcję w 2017 roku porozumienie o militarnej współpracy bilateralnej z Katarem, co zaowocowało ustanowieniem stałej bazy wojskowej w tym państwie. Tym samym Turcja stała się stroną w sporze pomiędzy Ad-Dauhą a innymi członkami Rady Współpracy Państw Zatoki (głównie ZEA i Arabią Saudyjską), skutecznie łagodząc nałożoną blokadę handlową krajów arabskich na Katarczyków. Ad-Dauha i Ankara współpracują również w zapalnych kwestiach regionalnych, udzielając wsparcia Hamasowi w Strefie Gazy, czy też walcząc z siłami generała Haftara w Libii.

Swoją rolę militarną w Zatoce Perskiej próbuje odbudowywać Wielka Brytania. Od 2013 roku samoloty RAF-u stacjonują w ZEA, a od 2018 roku – w Bahrajnie. Brytyjczycy otworzyli również bazę logistyczną w Al-Duqm w Omanie. Ich obecność wojskowa w regionie jest dopełniana przez aktywa znajdujące się na Cyprze. Taktyczne znaczenie ma utworzenie przez Francję bazy morskiej w ZEA (Camp de la Paix), gdzie stacjonuje ponad 500-osobowy kontyngent, a francuskie samoloty regularnie korzystają z lotniska w Al-Dhafra.

Więcej na ten temat: