Inflacja bazowa w dobie pandemii

Rok temu zwracałem uwagę na irracjonalną argumentację prezesa NBP Adama Glapińskiego, który przy 3.2 % inflacji we wrześniu 2020 roku twierdził, że ,,najgorsze jest za nami” i wskaźnik ten będzie spadał. Szef banku centralnego uważał, że w dobie pandemii ,,ludzie będą mniej wydawać” stąd podaż pieniądza zmaleje. Nie po raz pierwszy prezes Glapiński był w błędzie.

Kiedy rok później inflacja osiąga w lipcu tego roku 5% stanowisko ,,głównego bankiera” jest inne: winne są czynniki, które od niego nie zależą. Zwraca uwagę na tzw. inflację bazową, którą ekonomiści powiązani z rządem sukcesywnie wykorzystują, aby usprawiedliwiać brak reakcji ze strony RPP i utrzymywanie nieracjonalnie niskich stóp procentowych. Wskazuje się tutaj, że inflacja ma charakter ,,tymczasowy” nie podając jednocześnie przedziału czasowego określającego ,,tymczasowość”. Zirytowani wzrastającymi cenami obywatele mają prawo podejrzewać, że ,,tymczasowość” nie ma wiele wspólnego z ekonomią, lecz kalendarzem politycznym, w który wpisane są kolejne wybory. Tym samym RPP nie wypełnia swoich konstytucyjnych obowiązków wynikających z troski o wartość złotego, co w przyszłości zmusi ten organ do gwałtownych wzrostów stóp procentowych. Z inflacją bowiem jest jak z pastą do zębów: gdy wyjdzie z tubki, to szalenie trudno ją wcisnąć z powrotem…

Inflacja bazowa miała zastosowanie w zupełnie innych realiach makroekonomicznych, kiedy w latach 70-tych mieliśmy do czynienia z gwałtownym wzrostem cen spowodowanych między innymi arabskim embargiem na dostawy ropy naftowej. W 1975 roku amerykański ekonomista Robert Gordon zasugerował, aby w pomiarze wskaźnika inflacji skupić się na czynnikach mających ,,niewielką inercję” czyli wykluczyć żywność i energię. Racjonalnie bowiem, jeżeli coś ma ograniczony wpływ na ,,bazę”, to jego fluktuacja nie ma większego znaczenia dla całości (analogia: ,,skacząca mysz nie wywróci łodzi”). Koncepcją Gordona przez wiele lat kierował się amerykański Zarząd Rezerwy Federalnej (FED) ustalając stopy procentowe. Według jej zwolenników sprawdziła się ona szczególnie w 2011 roku, kiedy ceny baryłki ropy przekraczały barierę 100 USD, a FED ,,zachował zimną krew” w sprawie podwyżki stóp.

Koncepcja Gordona dotycząca inflacji bazowej mogła sprawdzać się w przypadku gwałtownych wzrostu cen paliw. Trudno określić jednak jakie ma zastosowanie w czasach pandemii, kiedy dynamika zmian cen surowców energetycznych jest znaczna (teraz co prawda ropa zdrożała, ale rok temu cena jej baryłki spadła na rynku amerykańskim poniżej zera! – problem związany z jej magazynowaniem). Pojawiają się inne czynniki stymulujące wzrost inflacji, do których zaliczyć możemy drożejące samochody używane, surowce budowlane czy też drewno (w Polsce szef NBP uporczywie wskazuje na szalejące ceny wywozu śmieci…) Dochodzą do tego problemy z łańcuchami dostaw spowodowane między innymi ograniczeniami transportu kontenerów. Dynamika tych czynników jest tak znaczna, a ich perspektywa zmian trudna do przewidzenia, że nie jest łatwo oszacować wpływ zmian kosztów transportu na inflację.

Jedno jest pewne – wzrastająca inflacja staje się problemem natury politycznej. Rozumie to prezydent Putin, który przed wrześniowymi wyborami parlamentarnymi ,,poinstruował” Bank Centralny Rosji, aby podwyższył stopy procentowe hamując wzrost inflacji. Podobną decyzję w świetle przyszłorocznej elekcji na Węgrzech podejmują tamtejszy władze. Z kolei w Chinach istnieje silny nacisk kierownictwa KPCh na firmy, aby brały wzrost kosztów produkcji ,,na siebie” nie przenosząc ich na konsumentów i tym samym – nie generując oczekiwań inflacyjnych. Polityka władz monetarnych w Polsce jest całkiem odmienna – zakładają one, że ,,inflacja przejdzie”, utwierdzając w takim przekonaniu znaczną część społeczeństwa biorącą kredyty hipoteczne. ,,Amnezja ekonomiczna” i brak doświadczeń znacznej części Polaków z wysoką inflacją i bezrobociem powodują, że liczy się iż, stopy procentowe pozostaną niskie, zarobki będą sukcesywnie rosły, a gdy scenariusz okaże się odmienny to ,,jakoś tam będzie”…

Więcej na ten temat: