Jak nadchodzi krach w gospodarce…

Silne spadki na rynkach kapitałowych, galopująca inflacja i wzrastające ceny surowców energetycznych zmniejszają grono niepoprawnych optymistów, że tym razem jest inaczej…Założenie to wielokrotnie okazywało się najbardziej kosztowne, kiedy analitycy nie byli w stanie przewidzieć nadchodzących krachów na giełdach, rynkach nieruchomości, etc. Tym razem jest inaczej pojawiało się również w dobie pandemii. Większość ekspertów rządowych i przedstawicieli banków centralnych uważała, że ,,inflacja jest przejściowa”, dług publiczny nie ma znaczenia (pieniądz jest ,,tani” z powodu niskich stóp procentowych), a nieliniowe wskaźniki gospodarcze (produkcja, wymiana handlowa, nastroje konsumentów, etc.) spowodowane są popandemicznymi ,,problemami w łańcuchu dostaw” i mają charakter tymczasowy. Wzrasta jednak nerwowość wśród uczestników rynków opartych na spekulacji, którzy zadają sobie pytanie: jak poznać nadchodzący krach, aby nie stać wtedy nad przepaścią?

Jak powstaje krach w gospodarce

Krachy na rynkach finansowych są niczym innym jak odzwierciedleniem społecznych manii, które przejawiają się w wielu dziedzinach życia (religia, polityka, sport, etc.). Manie gospodarcze prowadzące do tworzenia się swoistych ,,baniek” działają niczym tragedie Szekspira według ściśle określonych schematów. Każdy z aktorów ma do odegrania wyznaczone role. Możemy tutaj wyróżnić cztery główne postaci:

– ,,,promotorzy” kreujący schemat spekulacyjny w danym sektorze gospodarki (w przypadku rynku nieruchomości ,,eksperci” utrwalają hasło: ,,taniej już nie będzie!”);

– opinia publiczna, która staje się podatna na argumenty ,,promotorów”;

– media beznamiętnie powtarzające utarte hasła;

– establishment polityczny, który czerpie zyski z tworzących się ,,baniek” umiejętnie odwracając głowę od narastających problemów.

Kluczową rolę w powyższym mechanizmie odgrywają ,,promotorzy”, kreujących się na wizjonerów szybkiego zysku namawiający opinię publiczną do ,,,wykorzystania szansy”. Społeczeństwo jest najbardziej podatne na taką argumentację w erze przełomów technologicznych (np. krach spowodowany inwestowaniem w kolej w dziewiętnastowiecznej Anglii, czy też ,,bańka internetowa” na początku XX wieku w USA) oraz w dobie globalnych kryzysów do jakich zaliczamy pandemię COVID-19.

Narracja ważniejsza niż fakty…

Wielokrotnie przekonałem się podczas mojej kariery analitycznej, że ludzie wolą narrację od faktów. Jest to rzecz zupełnie naturalna, gdyż łatwiej przyswajamy dobrze opowiedzianą historię niż zbiór danych i faktów, z których należy umiejętnie wyciągnąć prawdziwe wnioski. Nie każdy z nas jest w stanie to zrobić, szczególnie jeśli wymagana jest w danej dziedzinie wiedza ekspercka. Nie trzeba zatem ,,promotorom” mocnej argumentacji m.in. na rynkach nieruchomości, twierdząc że ,,taniej nie będzie!” i kupując TERAZ można zarobić kilkanaście procent. Taka argumentacji w dobie szalejącej inflacji staje się prosta do przyswojenia dla większości spekulantów, podobnie jak dla mediów. Znaczna część dziennikarzy staje się – podobnie jak opinia publiczna – łatwym ,,łupem” promotorów wpisując się w dominującą narrację. W końcu ,,manie finansowe” odpowiadają politykom, gdyż powszechne zaangażowanie społeczeństwa na rynkach gospodarczych ma być odzwierciedleniem jego bogacenia i tym samym – sukcesem polityki rządu.

Mechanizm powstawania krachów

Narracja prowadząca do powstawania krachów gospodarczych nie różni się wiele. W większości przypadków oparta jest ona na istniejącym boomie technologicznym (lub innego sektora gospodarki) i łatwym kredycie. W obecnych czasach pieniądz jest wyjątkowo ,,tani” , a stopy procentowe historycznie niskie, czemu towarzyszy również historycznie wysoki dług publicznych w większości państw.

Z perspektywy czasu możemy wskazać cztery symptomy tworzącego się krachu (bańki) w gospodarce:

– spekulacja dominuje główne sfery życia społecznego. Łatwo zauważyć, iż temat ,,gdzie można zarobić” pojawia się w codziennych rozmowach pomiędzy ludźmi w pracy, rodzinach;

– eksperci zajmujący się dotychczas innymi dziedzinami zmieniają swoją pracę wchodząc na rynek spekulacji, gdzie oczekują szybkich zysków;

– będący w mniejszości specjaliści ostrzegający przed narastająca bańką spotykają się z krytyką w swoim środowisku, a ich poglądy postrzegane są jako ,,przestarzałe”. Entuzjaści boomu twierdzą bowiem, że ,,teraz jest inaczej” wskazując na utwierdzające ich w optymistycznym przekonaniu argumenty;

– amnezja społeczna. Społeczeństwa, które doświadczyły skutków krachów w gospodarce są przez kolejne pokolenie bardziej ostrożne w podejmowaniu ryzyka finansowego. Można wskazać tutaj na konserwatywne inwestowanie na giełdzie w okresie powojennym w USA (wybierano tylko firmy płacące wysoką dywidendę) czy też obecny brak entuzjazmu Hiszpanów do zakupu nieruchomości (Hiszpania jest jednym z nielicznych państw OECD, gdzie mieszkania nie podrożały w czasie pandemii!). Amnezja społeczna ma również istotne znaczenie w polskiej gospodarce, która nigdy nie doświadczyła krachu na rynku mieszkaniowym, a pokolenie 30-40 latków nie pamięta, czym jest inflacja czy też wysokie bezrobocie. Trudno zatem się dziwić, że sondażowo najmniej Polaków obawia się spłaty kredytów spekulując i generując coraz większą bańkę w mieszkaniówce…