Dlaczego Izrael ,,kurczy” konflikt palestyński…

W izraelskim establishmencie politycznym pojawiła się nowa koncepcja dotycząca problemu palestyńskiego: ,,kurczenie konfliktu”. Stała się ona główną ideą kontaktów z Palestyńczykami przez prawicowy gabinet Naftaliego Bennetta. Po wieloletniej marginalizacji sporu palestyńskiego przez byłego premiera Benjamina Netanjahu obecny rząd w Jerozolimie przyznaje, że możliwości jego rozwiązania nie są realne w najbliższej perspektywie. Zastosujmy zatem inne podejście: po prostu ,,skurczmy” konflikt…

Kiedy Naftali Bennett przemawiał w czerwcu 2021 roku w Knesecie obejmując stanowisko szefa rządu zobowiązał się do podjęcia kroków w kierunku ,,redukcji napięć i skurczenia konfliktu” z Palestyńczykami. Kilka dni później szef izraelskiej dyplomacji Yair Lapid podczas spotkania ze swoim amerykańskim odpowiednikiem Antonym Blinkenem przyrzekł ,,minimalizować” spór palestyński. Amerykanie początkowo odbierali powyższe deklaracje jako niezobowiązujące bazując na wcześniejszych ,,zobowiązaniach” w kwestii wznowienia negocjacji ze strona palestyńską poczynionych przez gabinet Netanjahu.

Jednak idea ,,kurczenia konfliktu” zaczęła coraz częściej pojawiać się w rozmowach Izraelczyków z partnerami zagranicznymi, w tym przedstawicielami państw arabskich (Bahrajn, ZEA). Obecny rząd w Jerozolimie jest przeciwny koncepcji powstania państwa palestyńskiego. W zamian opowiada się za poprawą sytuacji gospodarczej Palestyńczyków. Jednak część z palestyńskich liderów (m.in. Naser al-Kidwa – siostrzeniec Jasera Arafata) uważa, że koncepcja ,,kurczenia konfliktu” to temat zastępczy mający na celu usankcjonowanie dalszego prowadzenia izraelskiej polityki osadnictwa na terytoriach okupowanych. Skąd jednak wzięła się idea ,,kurczenia konfliktu”?

Została ona wypracowana przez Micaha Goodmana – jednego z doradców premiera Bennetta. Ten konserwatywny filozof jest autorem bestselera w Izraelu zatytułowanego ,,Catch 67” i nawiązującego do wojny z państwami arabskimi w 1967 roku. Jedną z głównych tez książki jest założenie, że nie ma możliwości podpisania trwałego układu pokojowego z Palestyńczykami, a co za tym idzie – powstania państwa palestyńskiego. Stanowiłoby to bowiem zagrożenie egzystencjalne dla Izraela w oparciu o strategię obronną Mabam (szerzej pisałem o niej tutaj). Nie ma bowiem możliwości obrony granic izraelskich w przypadku istnienia wrogiego państwa palestyńskiego. Stąd racjonalnym rozwiązaniem – według Goodmana – jest koncepcja ,,częściowego pokoju” oparta na częściowym wycofaniu się Izraela z ziem okupowanych lub ,,częściowej państwowości palestyńskiej”, aby ,,skurczyć zasięg okupacji” bez pomniejszenia poczucia bezpieczeństwa Izraelczyków. Taka teza spotkała się z krytyką wielu przedstawicieli izraelskiego establishmentu obronnego opowiadającego się za powstaniem niezależnej Palestyny, w tym byłego premiera Ehuda Baraka. Uważa on, że autorowi ,,Catch 67” brakuje kompetencji w kwestiach obronnych, a założenie że ,,większy terytorialnie Izrael jest silniejszy militarnie” jest absurdalne.

Rząd Bennetta widzi jednak w koncepcji ,,kurczenia konfliktu” wymierne korzyści polityczne. Poprawa warunków bytowych Palestyńczyków może złagodzić międzynarodową krytykę odrzucenia koncepcji powstania państwa palestyńskiego. Stąd w ostatnich tygodniach nastąpiło poszerzenie kontaktów izraelsko-palestyńskich, gdzie w sierpniu doszło m.in. do spotkania ministra obrony Izraela Bennego Gantza z prezydentem Mahmudem Abbasem. Izrael udzielił rządowi w Ramallah pożyczki w wysokości 156 mln USD, wydał zgodę na pracę ponad 15 tys. Palestyńczyków na swoim terytorium oraz przedstawił propozycję rozbudowy sieci 4G na Zachodnim Brzegu. Z drugiej strony rząd izraelski wydał pozwolenie na budowę ponad 2500 domów osadników na terytoriach okupowanych, a w ostatnich zamieszkach na Zachodnim Brzegu zginęło ponad 20 Palestyńczyków.

Sama postać autora ,,Catch 67” – Micaha Goodmana – jest dość ciekawa. Jako jeden z zagorzałych zwolenników szerzenia koncepcji syjonistycznych wywodzi się on z rodziny chrześcijańskiej. Matka przeszła na judaizm, a jeden z wujów pracował w Watykanie i był doradcą papieża Jana Pawła II.

Więcej na ten temat: