USA-Izrael: Wzrost napięcia w sprawie Iranu

W świetle wznowienia rozmów w formacie P5+1 dotyczących irańskiego programu nuklearnego wzrasta napięcie w relacjach pomiędzy USA i Izraelem. Rząd Bennetta wywiera presję na administrację Bidena, aby nie łagodziła reżimu sankcji nałożonych przeciwko Teheranowi. Z jednej strony Tel Awiw wykorzystuje AIPAC do lobbyingu antyirańskiego w Kongresie USA, z drugiej – w bezpośrednich kontaktach z przedstawicielami Białego Domu sygnalizuje, że opcja militarna przeciwko Iranowi staje się bardziej realna.

USA oczekiwały wzrostu napięć z Izraelem w sprawie Iranu

Administracja Bidena oczekiwała wzrostu napięcia w kontaktach z Izraelem po wznowieniu 29 listopada w Wiedniu rozmów P5+1 w sprawie irańskiego programu jądrowego. Stąd prezydent USA polecił swojemu doradcy do spraw bezpieczeństwa narodowego Sullivanowi, aby skoordynował przegląd planów ewentualnego amerykańskiego ataku militarnego na irańskie instalacje nuklearne w przypadku fiaska ,,opcji dyplomatycznej”. Miało to przekonać stronę izraelską, że ,,wszystkie rozwiązania są na stole” i osłabić naciski Tel Awiwu w tej kwestii. Mało kto w Izraelu wierzy jednak, że prezydent Biden zdolny jest do użycia siły militarnej wobec Iranu. Bardziej realne jest zastosowanie przez Amerykanów ,,Planu B”. Opcja ta pozwala na wykorzystanie tzw. mechanizmu ,,snapback-u” założonego w porozumieniu z Iranem z 2015 roku (JCPOA) do zwiększenia reżimu sankcji. W praktyce oznaczałoby to objęcie restrykcjami firmy państw azjatyckich (głównie chińskie) kupujących ropę irańską. Waszyngton liczy, że Europejczycy poprą takie rozwiązanie w przypadku fiaska rozmów wiedeńskich.

Izrael przedstawia ,,argumenty” w kwestii irańskiej

W ubiegłym tygodniu na polecenie premiera Bennetta do Waszyngtonu przyleciał szef Mossadu Dawid Bernea i minister obrony Benny Gantz. Chociaż dwaj panowie należą do sceptyków w sprawie skuteczności użycia opcji militarnej wobec Iranu, to ich spotkania z partnerami amerykańskimi miały za zadanie usztywnić pozycję USA w kontekście rozmów P5+1. Izrael obawia się, że Waszyngton pójdzie na ustępstwa wobec Teheranu i w zamian za zgodę Irańczyków na dostęp inspektorów MAEA do instalacji jądrowych i wstrzymanie procesu wzbogacania uranu, odmrozi aktywa irańskie ulokowane w Stanach Zjednoczonych. Jak twierdzą Izraelczycy – takie działania przyspieszyłyby irański program nuklearny dając Teheranowi dostęp do dodatkowych środków finansowych. Ponadto – w ocenie Tel Awiwu – ,,tymczasowe porozumienie” w ramach P5+1 ,,wiąże im ręce” w perspektywie ewentualnych, kolejnych działań sabotażowych Izraela przeciwko irańskim instalacjom jądrowym (strategia ,,śmierć tysiącem cięć„). O poprzednich dwóch takich akcjach w czerwcu i we wrześniu tego roku Amerykanie byli informowani przed czasem. Nie należy wykluczać, że w przypadku wzrostu napięć z USA, Izraelczycy podejmą jednostronne działania przeciwko Irańczykom, tym razem bez konsultacji z Waszyngtonem. Strona izraelska jest przekonana, że jej akcje sabotażowe mają ,,paraliżujący” wpływ na reżim w Teheranie, znacznie utrudniając aktywność naukowcom zaangażowanym w irański program jądrowy. Z kolei Amerykanie uważają, że izraelski sabotaż przypomina ,,koszenie trawnika” i nie przynosi długofalowych rezultatów. W kontaktach z Irańczykami, strona amerykańska nieformalnie przedstawia izraelską strategię ,,śmierci tysiącem cięć” jako alternatywne rozwiązanie w przypadku braku ustępstw ze strony Teheranu.

Amerykanie blokują środki do ataku na Iran

Podczas wspomnianej wyżej wizyty ministra obrony Izraela Gantza w Waszyngtonie poprosił on sekretarza obrony USA Lloyda Austina o przyspieszenie realizacji podpisanej w marcu 2021 roku umowy o wartości 2.4 mld USD na dostarczenie samolotów-cystern KC-46. Mogą one mieć kluczowe znaczenie w implementacji planu ataku na Iran. Bez tych maszyn izraelskie samoloty muszą tankować na terenie Arabii Saudyjskiej lub ZEA. Jest mało realne, aby kraje arabskie chciały partycypować w działaniach militarnych przeciwko Teheranowi obawiając się retorsji na swoje instalacje paliwowe. Tymczasem Boeing planuje dostarczenie Izraelowi pierwszych z ośmiu maszyn w 2024 roku. Resort obrony USA formalnie twierdzi, że przyspieszenie realizacji izraelskiego kontraktu nie jest możliwe, gdyż siły powietrzne USA potrzebują samolotów-cystern KC-46 do wzmocnienia potencjału militarnego przeciwko Chinom w regionie Pacyfiku. Izrael posiada ponad 50-letnie wersje samolotów cystern typu Boeing 707. Ich specyfikacja techniczna znacznie ogranicza jednak możliwość wykorzystania tych maszyn w ataku na Iran.

Problem irański był jednym z głównych tematów rozmowy podczas pierwszej w historii wizyty premiera Izraela w ZEA w tym miesiącu. Bennett w dyskusji z następcą tronu i faktycznym władcą Emiratów księciem Mohamedem bin Zayedem omówił sytuację geopolityczną w regionie w kontekście coraz mniejszego zaangażowania USA i priorytetu Chin w amerykańskiej polityce bezpieczeństwa. ZEA i Izrael posiadają analogiczne problemy z realizacją umów na zakup amerykańskiego uzbrojenia. Emiraty wycofały się z planów zakupu samolotów F-35 w świetle ,,trudnych” żądań ze strony USA. Amerykanie warunkują sprzedaż samolotów od zawieszenia przez ZEA współpracy z chińskim koncernem Huawei. Emiracka kooperacja z Chińczykami ma stanowić zagrożenie dla technologii stosowanych w F-35. Mówiąc wprost – Amerykanie boją się przejęcia przez chiński wywiad dzięki emirackim kanałom rozwiązań technologicznych stosowanych w F-35.

Więcej na ten temat: