Inflacja i erozja władzy

Niezależnie od systemu – rządy w państwach demokratycznych i autokratycznych jednakowo obawiają się wzrostu inflacji oraz erozji układu władzy, jaki ona wywołuje. Tam, gdzie establishment tego nie rozumie, dochodzi do jego wymiany…

Inflacja i władza – to co nas boli…

,,Inflacja” jest najczęściej używanym w społeczeństwach zachodnich terminem ekonomicznym. Badania przeprowadzone przez ekonomistę Roberta Schillera wskazują, że kolejnymi ,,w kolejce” są: bezrobocie, produktywność, infrastruktura, wzrost gospodarczy, etc. Nic w tym dziwnego – ludzie najczęściej mówią o tym, co boli ich najbardziej…Inflacja jest zjawiskiem, z którym każdy spotyka się codziennie. Jej wysokość ma poważne konsekwencje dla stabilności władzy i wyborów politycznych, jakich dokonują wyborcy.

W dobie pandemii, kiedy inflacja bije w wielu krajach wieloletnie rekordy, spadek wartości pieniądza stał się ponownie problemem narodowym. Warto zastanowić się, dlaczego społeczeństwa traktują zagrożenie inflacją priorytetowo i ignorują argumenty o szybciej wzrastających wynagrodzeniach (jak próbuje przekonać nas rząd w Polsce), czy też rekordowych oszczędnościach (jak ma to miejsce w USA). Kiedy dziś wiemy, że inflacja nie jest ,,przejściowa”, strach przed jej skutkami narasta. Gdzie jest on jednak zakorzeniony?

Dlaczego obawiamy się inflacji?

Podczas moich rozmów z inwestorami najczęściej zadawane obecnie pytanie dotyczy perspektyw wzrostu inflacji. W tym kontekście odnosi się to do zysków z rynków kapitałowych powiązanych ze stopami procentowymi, cenami obligacji, etc. Kiedy jednak zadamy pytanie ,,zwykłym ludziom” o obawy inflacyjne, to wskazują oni zmniejszającą się siłę nabywczą ich wynagrodzeń przy wzrostach kosztów życia. Szczególnie dotkliwie odczuwają wzrost cen emeryci, którzy mają rewaloryzowane świadczenia ,,z dołu”, czyli po rocznym okresie trwania inflacji.

Generalnie ludzie obawiają się inflacji, gdyż obniża ona ich standard życia, stanowi zagrożenie dla oszczędności życiowych oraz znacznie utrudnia robienie planów biznesowych, rodzinnych, etc. Zjawisko to ma zatem nie tylko charakter wymierny, lecz również wprowadza do naszego życia istotny czynnik niepewności. Znaczna część pytanych o znaczenie inflacji odnosi się do jej wpływu na stabilność polityczną i zagrożenie przejęcia władzy przez populistów (jak to miało miejsce m.in. w Niemczech, kiedy z powodu hiperinflacji w okresie Republiki Weimarskiej kobiety czekały przed fabrykami i odbierały wynagrodzenie od mężów, aby natychmiast wydać pieniądze). Inflacja pogłębia bowiem podziały społeczne, osłabia zaufanie do państwa, zwiększa stopień ubóstwa i generuje warunki sprzyjające anarchii.

Kogo obwiniamy o inflację?

Społeczeństwa najczęściej obwiniają o nadmierną inflację rządy. Następni w kolejce są przedsiębiorcy i ogólnie definiowany ,,biznes”. Ciekawe, że w Polsce, kiedy jesienią 2021 roku inflacja zaczęła gwałtownie wzrastać, ludzie twierdzili, iż głównymi winnymi takiego stanu rzeczy są przedsiębiorcy, którzy ,,chcą się odkuć po pandemii”. Obecnie jednak większość sondaży wskazuje nieudolną politykę władz (wykonawczych i RPP) jako powód wysokiego wzrostu cen.

Wyższa inflacja czy bezrobocie?

Ciekawym wnioskiem jest wynik sondaży przeprowadzony przez Roberta Shillera w wielu krajach zachodnich. Ludzie – niezależnie od perspektywy wzrostu wynagrodzenia – zawsze postrzegają inflację jako czynnik obniżający im standard życia. Ma to miejsce nawet wtedy, kiedy wzrost wynagrodzenia wyprzedza inflację. Często słyszymy argumentację od przedstawicieli władz monetarnych – w tym prezesa NBP Glapińskiego – że ,,wyższa inflacja to koszt utrzymania niskiego bezrobocia”. Argumentacja taka wynika z krzywej Philipsa, opisującej zależność między wskaźnikiem inflacji, a stopą bezrobocia. Związek ten odnosi się jednak do czasów, kiedy głównym składnikiem PKB była produkcja przemysłowa, a nie usługi. Stąd w ostatnich latach mieliśmy na świecie jednocześnie niską inflację przy niewielkim bezrobociu, a krzywa Philipsa przestała odzwierciedlać sytuację gospodarczą. Z perspektywy społecznej sondaże wskazują, że większość ludzi woli wzrost bezrobocia niż wyższą inflację. Warto w tym miejscu podkreślić, że zagrożenia jakie wynikają z inflacji są inaczej postrzegane przez ekonomistów, a inaczej przez społeczeństwo. Pierwsi analizują je z perspektywy procesu gospodarczego (wpływu inflacji na inwestycje, PKB, stopy procentowe, etc.), a ludzie – głównie jako czynnik obniżający ich standard życia. Obywatele generalnie są skłonni przedłożyć niższą inflację kosztem wolniejszego wzrostu gospodarczego. Pierwszym czynnik ma bowiem realny, codzienny wymiar, a drugi nie stanowi widzianego przez większość obywateli wpływu na ich standard życia. Sceptykom zawsze przypominam, że tzw. arabska wiosna wybuchła w Tunezji – kraju, który miał najlepsze wskaźniki gospodarcze w regionie…

Inflacja w kategoriach moralnych

Kiedy rozmawiamy o inflacji wiele osób wskazuje jako jej główny powód ,,chciwość”. Może on mieć różny wymiar. Jedni kierują zarzuty pod adresem rządu, które chce utrzymać władzę ,,za wszelką cenę” zwiększając transfery socjalne przyspieszające wzrost cen, nakładając jednocześnie wyższe podatki na klasę średnią. Inni winnych wysokiej inflacji upatrują w ,,chciwym” biznesie, który ,,chce się odkuć” nawet w dobie pandemii. W Polsce powszechna jest opinia wśród ekspertów, że prezes NBP nie walczy z inflacją, tylko o swoją drugą kadencję…Niezależnie, która z tych tez jest prawdziwa, każda z nich ma wymiar moralny. Większość społeczeństwa czuje się w pewien sposób oszukiwana w obliczu wysokiej inflacji. Ludzie oczekują wyższych wynagrodzeń nie zdając sobie sprawy, iż nakręcają one spiralę płacową i przyczyniają się bezpośrednio do kolejnej podwyżki cen. Pracownicy nie analizują swoich żądań w kategoriach makroekonomicznych, czy też wartości firmy, lecz perspektyw spadku ich warunków życia, spowodowanych wysoką inflacją. To dalej pogłębia frustrację społeczną i ma negatywny wpływ moralny na wartość pracy.

Fakt, iż inflacja ma negatywny wpływ moralny na ludzi wynika z tego, że większość z nas opiera swoje zadowolenie z wynagrodzenia nie na wielkości nominalnej, lecz realnej. Eksperci nazywają takie zjawisko ,,iluzją pieniężną”. Stąd panuje powszechne przekonanie w społeczeństwie, że wysoka inflacja jest formą nie tylko dodatkowego podatku nałożonego na obywateli, lecz rodzajem oszustwa zmniejszającym wartość pracy. Uczucie to pogłębia interwencja rządów, które próbują w sposób populistyczny ,,walczyć” z inflacją poprzez programy ,,osłonowe” skierowane do wybranej części społeczeństwa. Chociaż inflacja zawsze najbardziej dotyka najbiedniejszych, to generowanie dodatkowego przepływu pieniędzy do wybranej grupy społecznej nie tylko dodatkowo wzmacnia wzrost cen, lecz również pogłębia uczucie niesprawiedliwości społecznej. Rząd mając na uwadze cele polityczne zapomina, że ,,tylko zdrowy pieniądz, to uczciwy pieniądz”. Natomiast niestabilna waluta niszczy społeczne fundamenty każdego państwa.

Więcej na ten temat: