Perspektywa Iranu z bombą atomową

Perspektywa Iranu z bombą atomową staje się coraz bardziej realna. Trwające w Wiedniu rozmowy w formacie P5+1 na temat irańskiego programu nuklearnego są jednym z najdziwniejszych ,,przedsięwzięć” dyplomatycznych ostatnich dekad. Główni adwersarze – Irańczycy i Amerykanie – zlokalizowani są w osobnych hotelach i kontaktują się ze sobą poprzez stronę trzecią (najczęściej przedstawiciela UE lub Rosji). Tematem ,,negocjacji” (żadna ze stron nie nazywa w ten sposób tego procesu dyplomatycznego) jest już wynegocjowane porozumienie z 2015 roku (JCPOA), do którego nikt nie chce wrócić. O co zatem chodzi? Sprawdza się tutaj znana w dyplomacji definicja samego dyplomaty: to taka jednostka, której płaci się całkiem sporo, aby długo zastanawiała się zanim nic nie powie… W tym przypadku jednak fiasko ,,negocjacji” może doprowadzić do ataku militarnego Izraela na Iran – państwo, które już posiada instrumenty do budowy bomby atomowej. Nie wróży to dobrze dla stabilności regionu bliskowschodniego.

Iran z bombą atomową – jak Izrael ogrywa sam siebie…

Kiedy premier Izraela Benjamin Netanjahu prowadził intensywny lobbying w administracji Trumpa, aby USA wycofały się z porozumienia nuklearnego z Iranem (co zrobiły w listopadzie 2018 roku), część izraelskich analityków do spraw bezpieczeństwa przestrzegała, że Tel Awiw robi sobie ,,niedźwiedzią przysługę”. Uwalnia to bowiem stronę irańską od międzynarodowych obostrzeń stwarzając warunki dla przyspieszenie militaryzacji programu jądrowego. Umowa z 2015 roku nakładała na Iran liczne ograniczenia spowalniające rozbudowę infrastruktury nuklearnej. Kluczowe z nich zakładały:

– ograniczenie wzbogacania uranu do 3,6% i tylko w jednym ośrodku Natanz;

– używanie do tego procesu wyłącznie wirówek I generacji;

– limit 300 kg wzbogaconego do 3,6% uranu;

– ograniczenie działalności reaktora w Araku na ,,ciężką wodę” produkującego pluton.

Iran zgodził się również na swobodny dostęp inspektorów MAEA do swoich obiektów. Z drugiej strony Teheran miał zagwarantowane, że większość powyższych restrykcji ma charakter tymczasowy (tzw. sunset provisions) i zaczną one wygasać w przedziale 8-25 lat (głównie w 2030 roku).

Iran przyspiesza program nuklearny

Kilka lat temu – podczas spotkania I Komitetu Zgromadzenia Ogólnego ONZ – rozmawiałem z jednym z inspektorów MAEA. Szwed, który wielokrotnie przebywał w Iranie i uczestniczył w spotkaniach z przedstawicielami establishmentu religijnego, zwrócił mi uwagę na ciekawy aspekt negocjacji z Irańczykami. Trudno prowadzić z nimi rozmowy, kiedy stosują oni taqqiya – celowe używanie kłamstwa dla ,,wyższych celów”. Inspektorzy uważali, że strona irańska wielokrotnie mijała się z prawdą w sprawie programu jądrowego usprawiedliwiając swoje kłamstwa dozwolonym w szyiźmie taqqiya. Formuła ta była również stosowana na najwyższym szczeblu podczas rozmów szefa MAEA z prezydentem Iranu (Chatamim) czy też przewodniczącym parlamentu.

W wyniku wycofania się USA z porozumienia z 2015 roku, nałożenia dodatkowych sankcji na irański sektor naftowy i po zabójstwie w styczniu 2020 roku przez Amerykanów szefa Sił Al-Kuds generała Sulejmaniego, Iran przyspiesza swój program nuklearny. W jego rezultacie możemy wyróżnić pięć kluczowych problemów:

1. Iran mógł osiągnąć z końcem 2021 roku limit 300 kg wzbogaconego uranu;

2. Irańczycy wzbogacili uran do ponad 60% przekraczając granicę 3,6%. W ładunkach nuklearnych wykorzystuje się uran powyżej 90%, ale pokonanie granicy 20-90% jest łatwiejsze aniżeli wzbogacenie tego pierwiastka do 20%;

3. Teheran wykorzystuje wydajne wirówki IR2-IR6;

4. Iran ponownie uruchomił obiekt w Fordow do wzbogacania uranu. Został on stworzony celem realizacji tajnego programu jądrowego. Teheran ,,zgłosił” ten obiekt do MAEA wkrótce po tym, jak zachodnie wywiady publicznie ujawniły jego istnienie w 2009 roku;

5. Ograniczenie działalności inspektorów MAEA, którym w praktyce uniemożliwiono weryfikację aktywności irańskich obiektów nuklearnych.

W powyższym kontekście analitycy od wielu lat prowadzą dyskusję czy celem strategicznym Iranu jest budowa ładunku nuklearnego czy też osiągnięcie stanu progowego (tzw. threshold state) do jego stworzenia. Zdecydowana większość ekspertów zakłada drugi scenariusz. Opierają oni swoje założenie na trzech czynnikach:

1. Nacjonalizm. Trend ten jest wykorzystywany przez establishment polityczny w Teheranie do utrzymania władzy. Iran jest przedstawiany jako regionalne mocarstwo, gdzie często porównuje się jego pozycję do miejsca Francji w Europie. Elementem gwarantującym utrzymanie wpływów ma być uzyskanie przez Iran możliwości budowy bomby atomowej.

2. Odstraszanie. Broń nuklearna ma zapobiegać próbom zmiany przez Amerykanów reżimu w Teheranie.

3. Hegemonia regionalna. Głównym adwersarzem Iranu na Bliskim Wschodzie jest nie tylko Izrael, lecz również sunnicka Arabia Saudyjska. Irańczycy chcą zrównoważyć niekorzystną dla nich dysproporcję w wydatkach obronnych poprzez posiadanie broni atomowej. Zdają sobie jednak sprawę, że ogłoszenie tego faktu zmobilizuje innych kluczowych graczy regionalnych (Arabię Saudyjską, ZEA, Egipt, Turcję) do rozpoczęcia programów militaryzacji energii atomowej.

Amerykańskie i irańskie czynniki wewnętrzne utrudniają kompromis

W ciągu ostatnich dwóch lat miały miejsce istotne zmiany polityczne w Iranie, które znacznie utrudniają kompromis w sprawie porozumienia nuklearnego. Skrajni konserwatyści uzyskali większość w parlamencie (Madżlis) w wyniku wyborów parlamentarnych w 2020 roku. Natomiast w ubiegłorocznej elekcji prezydenckiej wygrał Ebrahim Raisi, który jest jednym z głównych kandydatów na następcę przywódcy religijnego Alego Chamaneiego. Jest on przeciwnikiem jakichkolwiek ustępstw wobec USA. W rezultacie – nie istnieje w Iranie frakcja, która zdecydowanie opowiadała się za kompromisem z Amerykanami.

Z drugiej strony po zmianie prezydenta USA zakładano, że Joe Biden będzie zdeterminowany powrócić do porozumienia z 2015 roku i znieść przynajmniej część sankcji nałożonych na Iran. Założenie to okazuje się jednak błędne, gdyż Waszyngton nie zamierza złagodzić reżimu sankcyjnego. W perspektywie tegorocznych wyborów do Kongresu USA i wysokiego prawdopodobieństwa stracenia przez Demokratów większości jest mało realne, aby Biden zgodził się na ustępstwa wobec Iranu poddając się tym samym ostrej krytyce ze strony Republikanów.

Jaki zatem jest dalszy scenariusz rozwoju wydarzeń? Z powyższej analizy wynika, że przestrzeń dla powrotu do porozumienia z 2015 roku staje się z biegiem czasu coraz mniejsza. Odmrożenie tej umowy nie opłaca się zarówno Amerykanom (oczekują włączenia do niej kwestii rozwoju irańskiego programu rakietowego, czy też problemów aktywności regionalnej Iranu), jak i Irańczykom (brak wsparcia wewnętrznego w obliczu sankcji USA). Mało prawdopodobne jest również zastosowanie opcji militarnej przez Izrael lub USA (szerzej tutaj).

Najbardziej realnym scenariuszem jest zatem osiągnięcie przez Iran tzw. stanu progowego budowy bomby atomowej. Przejście z tej fazy do faktycznego uzyskania ładunku nuklearnego może zająć Teheranowi – według różnych szacunków – od kilku tygodni do kilkunastu miesięcy. Ogłoszenie przez Iran faktu uzyskania statusu potęgi nuklearnej zasadniczo zmieni rozkład sił na Bliskim Wschodzie.

Więcej na ten temat: