MMT, dług i inflacja

Przemierzając korytarze banków inwestycyjnych w londyńskim Canary Wharf nietrudno zauważyć, że znaczna część pracowników wróciła do swoich biur. Głównym tematem rozmów staje się szalejąca inflacja, a w jej kontekście ostatnia kuriozalna ,,prośba” szefa Banku Anglii, Andrew Baileya, aby ,,pracownicy nie prosili o podwyżki w tym roku”. Trudno zdecydować, czy powyższa wypowiedź jest lepsza od ,,taktyki” przyjętej przez szefa NBP Glapińskiego, który podczas konferencji prasowych sam zadaje sobie pytania i sam na nie odpowiada…

Wiadomo, że ,,bankier centralny” w swojej wypowiedzi przestrzegał przed nakręceniem spirali płacowo-cenowej. Jednak – ,,kogo nie boli, to mu powoli”…Kiedy banki odnotowały rekordowe zyski w 2021 roku, których znaczna część została przeznaczona na bonusy, trudno oczekiwać od ,,zwykłych ludzi”, aby zrezygnowali z żądań płacowych. Stąd wypowiedź Andrew Baileya spotkała się z powszechną krytyką na Wyspach ze strony związków zawodowych, jak również znajdującego się pośrodku afery Partygates rządu Johnsona.

W tym kontekście w kręgach inwestycyjnych dyskutowany jest problem nie tylko szalejącej inflacji, lecz również narastającego długu w perspektywie podwyżki stóp procentowych. Czy zatem modna w ostatnich latach współczesna teoria monetarna (Modern Monetary Theory, MMT) zakładająca, że dług nie ma znaczenia, może zostać wrzucona do kosza? Jej zwolennicy twierdzą, że nic podobnego! MMT tylko poddana jest testowi w świetle znacznych aberracji ekonomicznych, jakie wywołała pandemia. Przeciwnicy uważają natomiast, że MMT to bzdura i nadmierne generowanie zadłużenia prędzej czy później będzie miało negatywne konsekwencje. Osobiście należę do tej drugiej grupy sceptyków i uważam, że gospodarka, w której nie opłaca się oszczędzać i inwestować (gdyż pieniądz jest tani) nie ma przyszłości i nie może się rozwijać. Doskonałym przykładem jest Polska, gdzie wzrost PKB ostatnich lat oparty był głównie na konsumpcji przy niskim poziomie inwestycji. Czeka nas dekada spowolnienia gospodarczego, wysokiej inflacji i spadku realnych płac. Brzmi pesymistycznie, ale całkiem realnie…

Larry Summers, były sekretarz skarbu USA i profesor Uniwersytetu Harwarda, jako jeden z nielicznych ekonomistów twierdził, że inflacja nie jest ,,tymczasowa” i dalsze luzowanie polityki monetarnej przez banki centralne prowadzi do jej nadmiernego ,,przegrzania”. Okazało się, że miał rację. Jak mówimy w kręgach finansowych: ,,zbyt dużo dolarów goni zbyt mało towarów”. Z powodu ogromnej pomocy finansowej rządów w czasie pandemii ludzie zgromadzili znaczne środki finansowe, które przeznaczają na dobra konsumpcyjne. Doszło do kuriozalnej sytuacji, gdzie liczba firm upadłych w pandemii była mniejsza niż w normalnych warunkach gospodarczych. Funkcjonowały one jako tzw. zombie.

Ograniczenie korzystania z sektora usług powoduje, że wydatki w tym zakresie są jeszcze większe. Do tego przyczyniają się problemy z łańcuchami dostaw i w rezultacie ,,zbyt dużo dolarów goni zbyt mało towarów”…Summers uważa, że MMT jest ,,częściowo prawdziwa”, ale w ekonomii negatywne dane gospodarcze stają się jeszcze bardziej negatywne w rzeczywistości. Stąd negowanie nadmiernego zadłużenia należy włożyć do kategorii ,,pobożnych życzeń” (wishful thinking) ostatnich pokoleń, które uważają że da się ,,przeżyć życie na kredyt”. Pytanie tylko, kto ten kredyt w końcu będzie musiał spłacić?

Więcej na ten temat: