Ukraińska ,,Wielka Generacja” vs. homo sovieticus 2.0

W 2004 roku ikona amerykańskiego dziennikarstwa Tom Brokaw z NBC wydał wspaniałą książkę o pokoleniu ,,Wielkiej generacji” (,,The Greatest Generation”). Opisał w niej losy młodych Amerykanów walczących w Europie z wojskami hitlerowskimi. Młodzi ludzie pochodzący z wielu stanów Ameryki, często nie potrafili wskazać na mapie miejsca, gdzie skierował ich los na pola bitew II wojny światowej. Amerykanie nazywali ich ,,wielką generacją”, która przeżyła dwa konflikty światowe i stworzyła podwaliny pod rozwój mocarstwa światowego. Historie przypadkowych bohaterów II wojny światowej mają jeden wspólnik mianownik – nikt z nich nie uważał się za bohatera. Walczyli przeciwko najeźdźcy hitlerowskiemu, gdyż ,,tak było trzeba”.

Dzisiaj historia zatacza koło. Dzięki smartfonom jesteśmy bezpośrednimi świadkami tworzenia się kolejnej ,,wielkiej generacji”. Tym razem na Ukrainie. Przeciwnikiem – podobnie jak w czasie II wojny światowej – jest tyrania. Jej głowa spoczywa na Kremlu, a mentalność wywodzi się z czasów sowieckich. Władimir Putin to jednak nie klasyczny homo sovieticus. Jego władza została utrwalona dzięki spuściźnie społeczeństwa rosyjskiego, w którym ciągle dominuje konformizm.

W 2004 roku rozpoczęła się również ,,pomarańczowa rewolucja”. Obudził się ,,duch niezależnej Ukrainy”, który następnie umarł. Główni bohaterowie ,,pomarańczowej rewolucji” wzajemnie skłóceni i nieudolni politycznie zostali wyparci przez skorumpowaną klasę ukraińskich oligarchów. Miałem okazję obserwować wtedy podział ukraińskiego korpusu dyplomatycznego, gdzie ,,młodzi” skupieni wokół szefa dyplomacji Borysa Tarasiuka parli do przodu powstrzymywani przez ,,starych” – ukształtowanych w radzieckiej szkole dyplomacji MGIMO. Ukraińskie placówki dyplomatyczne podzieliły się generacyjnie. Pojawiał się dwugłos na szczytach władzy, gdzie poszczególni ambasadorowie realizowali instrukcje z MSZ w Kijowie wtedy, kiedy było im to wygodne. Jeden z nich powiedział mi wprost, że ma również ,,drugą opcję, jakby co…”. Tą drugą opcją była Rosja i możliwość kontynuowania kariery w Moskwie. Trudno dziwić się, że na Kremlu część establishmentu – w tym sam Putin – wierzy, że Ukraina to nie państwo tylko ,,kraina”, a naród ukraiński jest jedynie ,,opcją rosyjską”. Jednak ogólnonarodowy zryw ,,wielkiej generacji” Ukraińców przeciwko rosyjskiemu najeźdźcy pokazuje, jak bardzo Rosjanie byli w błędzie.

Władimir Putin popełnił ogromy błąd strategiczny, gdzie źle ocenił nie tylko spójność i wolę walki społeczeństwa ukraińskiego, lecz również reakcje Zachodu za rosyjską agresję. Kreml – analizując liczne amerykańskie problemy wewnętrzne i kompromitujący styl wycofania wojsk z Afganistanu – oczekiwał obojętności USA w sprawie Ukrainy. Z kolei UE Rosjanie oceniali jako strukturę podzieloną, bez wyraźnego lidera i celu politycznego. W swoim zakresie Putin działał racjonalnie. Widział Zachód oczami rosyjskimi, gdzie władza nie podlega krytyce. Kreml nie rozumie, że na Zachodzie establishment rządowy musi korygować swoje błędy pod wpływem krytyki opozycji, mediów i społeczeństwa. W Rosji nie ma takiej potrzeby…

Jak powiedziała po ,,pomarańczowej rewolucji” Paula Dobriansky – Ukrainka z pochodzenia i podsekretarz stanu USA w administracji G.W. Busha – Ukraina nie będzie miała ,,dobrej prasy w Ameryce, tak długo jak nie zwalczy korupcji”. Problem korupcji paraliżował również pracę administracji prezydenta Zełenskiego. Mało kto dziś pamięta, że ten dawny satyryk miał przed rosyjską inwazją tylko 25% poparcia w społeczeństwie. Zełenski ,,odgrywa dziś rolę życia” i stał się symbolem nie tylko ukraińskiej państwowości, lecz rodzącej się ,,wielkiej generacji”. Generacji, która walczy nie tylko z Putinem, lecz również z biernością rosyjskiego społeczeństwa.

Jak pisałem wcześniej po wyborach parlamentarnych w 2021 roku ,,Putin zamroził zmiany na szczytach władzy”. Establishment na Kremlu miał skupić się na realizowaniu misji odbudowy Związku Sowieckiego 2.0. opartego na konformistycznym społeczeństwie rosyjskim. W tym świetle szokujące są relacje wielu Ukraińców, którzy pod pręgierzem rosyjskich bomb próbują skontaktować się z rodziną zamieszkałą w Rosji. Wielokrotnie ich krewni wyprani w oficjalnej propagandzie przedstawiają putinowską wersję ,,specjalnej operacji wojskowej” wmawiając bombardowanym Ukraińcom, że to wszystko iluzja. Z drugiej strony tysiące przedstawicieli klasy średniej – mogących stanowić alternatywę dla tyranii Putina – opuszcza Rosję udając się na wygnanie do Finlandii, Turcji czy też na Cypr. Konformizm zwycięża również w tym przypadku – wszędzie tam, gdzie brakuje odpowiedzialności.

Rosja to kraj indywidualistów, gdzie ludzie – cytując historyka Andrieja Zorina – żyją z nastawieniem ,,zostaw mnie w spokoju”. Mają skłonność do samoizolacji od państwa, świata i innych członków społeczeństwa. Stąd doszło w Rosji do wielu paradoksów. Rozwijająca się klasa średnia i sektor inwestycyjny firm zachodnich miały miejsce w środowisku politycznych represji i dyktatury. Putin użył do budowy takiego systemu nie tylko konformizmu homo sovieticus, lecz przede wszystkim nacjonalizmu etnicznego. Wykorzystując fascynację luterańskiego modelu politycznego narodu opartego na wspólnocie historycznej, etnicznej ziemi i krwi rosyjski prezydent realizuje się w autorytaryzmie w ataku na Ukrainę.

Podwaliny pod rosyjski nacjonalizm etniczny dał filozof Iwan Iljin. Jego matka była rosyjską Niemką i wychowała go w duchu luterańskim. Iljin uważał, że idee zachodnie stanowią egzystencjalne zagrożenie dla Rosji. Jedynym rozwiązaniem jest ustanowienie w Moskwie państwa totalitarnego zarządzanego przez silnego przywódcę. Idee Iljina są silnie zakorzenione w przekonaniach Putina i jego najlepszego przyjaciela (jeszcze z czasów leningradzkich) Jurija Kowalczuka. W czasach kwarantanny był on jedyną osobą, która przebywała z prezydentem Rosji na co dzień i miała do niego swobodny dostęp. Ważną rolę w budowaniu putynizmu ma również Lew Gumilow. Promował on koncepcję Rosji jako mocarstwa euroazjatyckiego równoważącego wpływy Zachodu. W kontekście ukraińskim warto wspomnieć o Aleksandrze Duginie, który wprost nawoływał Putina do przyłączenia Kijowa do Moskwy. Uważał on, że Rosja znajduje się w permanentnym konflikcie z liberalną kulturą zachodnią, która – według samego Putina – ,,zużyła się”. Dugin twierdzi, że ,,tylko poprzez odnowienie Wielkiej Rosji jako Euroazjatyckiego Mocarstwa może wpływać ona na scenę globalną”. Przeszkodą w tym mają być działania USA na Ukrainie, uniemożliwiające ,,rosyjską integrację jako całości”.

W powyższej retoryce nacjonalizmu etnicznego opartego na skrajnych poglądach zakorzenionych w ideach filozofów Putina nie ma miejsca na istnienie wolnej i niezależnej Ukrainy. Stąd szokujące słowa prezydenta Rosji, że ,,Ukraina to kraina” nie dziwią wielu Rosjan. Większość społeczeństwa rosyjskiego zdecydowała się wypełnić pustkę ideologiczną po upadku Związku Sowieckiego skrajnymi koncepcjami o odbudowie ,,wielkiej Rosji” – modelu państwa, który nie sprawdził się w przeszłości i nie ma miejsca w przyszłości…

Więcej na ten temat: