Jak saudyjska rodzina królewska ,,zaciska pasa”

Kiedy premier Tusk wraz ze swoją delegacją odwiedzał w 2012 roku Arabię Saudyjską, witający polską delegację na lotnisku w Rijadzie szef protokołu saudyjskiego MSZ myślał, że na pokładzie lądującego właśnie samolotu są przedstawiciele mediów. Trudno było bowiem Saudyjczykom zrozumieć, że ,,rząd lata tak małymi maszynami”…Dzisiaj jednak realia w samej rodzinie królewskiej ulegają zmianie. Rozpoczęło się ,,zaciskanie pasa”.

W maju 2022 roku rynki finansowe emocjonowały się, że Saudi Aramco stało się firmą o największej kapitalizacji na świecie spychając na drugie miejsce Apple. Jest w tym tylko część prawdy, gdyż nastąpiło to na fali silnych perturbacji na rynkach energetycznych, gdzie wszystkie spółki energetyczne osiągają znaczną wycenę ze względu na ogromne wolne przepływy pieniężne. W obliczu wysokiej inflacji i perspektywy recesji ten czynnik ma kluczowe znaczenie. Saudi Aramco – w odróżnieniu od Apple – jest firmą należącą do państwa, do której niezależni inwestorzy nie mają praktycznie dostępu. Takie są jednak realia robienia biznesu w Arabii Saudyjskiej.

Tradycją w rodzinie królewskiej za rządów króla Fahda były ,,kopertówki”. Kiedy kończył się rok szkolny, kluczowi członkowie rodziny królewskiej spotykali się w czerwcu w pałacu w Dżeddzie, gdzie władca wręczał im w kopertach gotówkę z życzeniami ,,udanych wakacji”. Jednak po śmierci Fahda i przejęciu w 2005 roku władzy przez bardziej konserwatywnego króla Abd Allaha zwyczaje się zmieniły. Można wyobrazić sobie zaskoczenie książąt, kiedy na czerwcowym spotkaniu były życzenia ,,udanych wakacji”. Niemniej zamiast koperty mogli liczyć tylko na uścisk dłoni króla Abd Allaha. Ograniczone zostało również korzystanie przez członków klanu Al-Saud z usług państwowych korporacji (m.in. darmowych rozmów telefonicznych poprzez STC). Nikt wtedy nie myślał jednak, że może być ,,jeszcze gorzej”…

Synonimem bogactwa w saudyjskiej rodzinie królewskiej byli synowie byłego ministra obrony i następcy tronu Sultana bin Abdulaziza. Bandar bin Sultan – wieloletni ambasador AS w USA – często nazywany ,,saudyjskim Gatsbim” – znany był z wystawnego trybu życia, podobnie jak jego brat i były wiceminister obrony Chalid. Obaj wyprzedają w ostatnich miesiącach swoje zagraniczne aktywa starając pokryć ,,bieżące potrzeby”. Koszty utrzymania samych posiadłości miesięcznie przekraczały często 30 mln USD…

Sprawujący faktyczną władzę w Królestwie następca tronu książę Mohamed bin Salman skończył z ,,rozdawnictwem” w klanie Al-Saud. Ograniczone zostały możliwości pozyskiwania ,,zysków od transakcji” przez członków rządzącej rodziny sprawujących stanowiska rządowe. Stąd książęta upłynnili swoje nieruchomości, jachty i dzieła sztuki rozrzucone po całym świecie na wartość ponad 600 mln USD. Bandar bin Sultan pozbył się posiadłości brytyjskiej w Cotswolds, którą sprzedał za 155 mln USD oraz dwóch jachtów. Otoczenie księcia Bandara twierdzi, że to tylko ,,relokacja kapitału”. Zostanie on zainwestowany w Arabii Saudyjskiej, gdzie pojawiły się ,,lepsze stopy zwrotu”. Jego brat Chalid sprzedał posiadłość w Paryżu za 87 mln USD, jak również wystawny jacht. Mający w genach pustynne wiatry saudyjscy książęta wyjątkowo upodobali sobie żeglowanie po morzach na pokładzie super łodzi…

Ważny czynnikiem jednak pozostaje chęć ,,zejścia z oczu” następcy tronu, który zarekwirował już znaczną część majątku kuzynów, w tym znanego z ekstrawaganckiego i prozachodniego stylu życia Walida bin Talala – właściciela Kingdom Center w Rijadzie. Realia w Królestwie uległy zmianie. O ile w przeszłości kasa państwa była otwarta dla wszystkich członków klanu Al-Asaud, o tyle obecnie trzeba płacić podatek w wysokości 2500 USD, jeśli ma się więcej niż czterech członków służby. ,,Ciężkie czasy” nastały nawet w Arabii Saudyjskiej i trzeba ,,zaciskać pasa”…

Więcej na ten temat: