Biden z wizytą w Arabii Saudyjskiej– zmiana frontu?

Planowana na lipiec wizyta prezydenta USA Joe Bidena na Bliskim Wschodzie jest zmianą optyki administracji prezydenckiej w tym regionie. Po wygranych wyborach Biały Dom dawał wyraźne sygnały swoim partnerom z Zatoki Perskiej, że Waszyngton weryfikuje priorytety w polityce międzynarodowej. W Arabii Saudyjskiej i ZEA praktycznie pogodzono się z mniejszym zaangażowaniem USA na Bliskim Wschodzie oraz zaczęto poszerzać relacje polityczno-gospodarcze z Rosją i Chinami. Rządzący faktycznie saudyjskim Królestwem i oskarżany o zlecenie zabójstwa dziennikarza Dżamala Chaszukdżiego następca tronu Mohamed bin Salman miał stać się – według słowa Bidena – ,,pariasem” na arenie międzynarodowej. Wojna w Ukrainie pokazała jednak jak bardzo mylił się amerykański prezydent. USA zabiegają ponownie o względy Saudyjczyków.

Arabowie i konflikt ukraiński – ,,to nie nasza wojna”…

Państwa Zatoki Perskiej podzieliły się w sprawie potępienia Rosji w konflikcie ukraińskim. Kuwejt i Katar opowiedziały się po stronie Zachodu. ZEA i Arabia Saudyjska zajęły wstrzemięźliwe stanowisko. Emiraty – pomimo nacisków USA – wstrzymały się od poparcia rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ krytykującej Moskwę. Amerykanie złośliwie komentują, że dawno Izrael i państwa arabskie nie były tak blisko w kwestii międzynarodowej jak kryzys ukraiński. Izrael – podobnie jak większość krajów bliskowschodnich – ,,nabrał wody w usta” i stara się upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Nieformalnie przekazuje partnerom zachodnim swoje poparcie dla dozbrajania Ukrainy, z drugiej strony – nie chce drażnić Rosji mając na względzie jej obecność w Syrii.

W znacznym stopniu jednak pozycja państwa arabskich w kwestii ukraińskiej uwarunkowana jest bezpośrednio relacjami bilateralnymi z USA. Zarówno Arabia Saudyjska, jak i ZEA nigdy nie ufały Kremlowi, a wojnę w Ukrainie wykorzystują partykularnie do wywarcia nacisku na Waszyngton w kwestiach regionalnych.

Saudyjczycy i Emiratczycy ,,obrażeni” na Bidena

Abu Zabi i Rijad oczekiwały po zmianie administracji w Waszyngtonie ochłodzenia relacji bilateralnych z USA. W czasie prezydentury Trumpa miały one charakter silnie spersonifikowany, kiedy zięć prezydenta Jared Kushner wypracował stosunki z dworem saudyjskim na bazie kontaktów rodzinnych. Wiele ustaleń dotyczących polityki bliskowschodniej zapadało w wąskim kręgu rodzinnym klanu Trumpa, a dyplomacja amerykańska odgrywała rolę marginalną.

Wraz ze zmianą gospodarza Białego Domu zmieniła się nie tylko formuła relacji USA z Arabią Saudyjską i ZEA, lecz nastąpiła również weryfikacja priorytetów. Administracja Bidena wznowiła negocjacje z Iranem w sprawie odnowienia porozumienia nuklearnego z 2015 roku. Spotkało się to z silną krytyką ze strony państw arabskich Zatoki Perskiej. Naciskają one również na Waszyngton, aby umieścił plemiona Huti na liście organizacji terrorystycznych, wskazując na ich udział w atakach rakietowych na obiekty strategiczne w Arabii Saudyjskiej i ZEA.

Oznaką frustracji była odmowa podjęcia rozmowy telefonicznej z Bidenem na przełomie lutego i marca przez prezydenta ZEA Mohameda bin Zajida i saudyjskiego następcę tronu Mohameda bin Salmana. Jest to standardowa reakcja liderów państw Zatoki Perskiej, którzy wielokrotnie w przeszłości ,,obrażali się” na Amerykanów i odmawiali podjęcia kontaktów lub realizacji wizyt. Ciekawe, iż w tym samym okresie ,,znaleźli” oni czas na rozmowę z Władimirem Putinem…

Sceptyczne prognozy ws. wizyty Bidena

Administracja Bidena przygnieciona szalejącą w USA inflacja i wysokimi cenami paliw podejmuje działania polityczne – przed jesiennymi wyborami do Kongresu – celem pokazania wyborcom, iż ,,robi, co możliwe”, aby schłodzić rynki energetyczne. Jest jednak mało realne, aby Amerykanie uzyskali wymierne rezultaty ze spotkaniach z liderami Arabii Saudyjskiej i ZEA. Nie będą oni angażowali się politycznie w konflikt ukraiński. Podtrzymane zostaną deklaracje o dążeniu do stabilizacji cen ropy, jednak możliwości wypełnienia luki po rosyjskim surowcu są ograniczone. Arabowie będą natomiast naciskać na USA w kierunku większego zaangażowania Waszyngtonu w stabilizację sytuacji w Zatoce Perskiej i zwiększenia systemów obrony antyrakietowej na obszarze Arabii i Emiratów.

Więcej na ten temat: