USA: Szefowie zarabiają coraz więcej i zaciskają pasa…

Okres wakacyjny w pełni. Jednak w korporacjach finansowych w USA na ,,szczytach władzy” zaczyna się zaciskanie pasa. Punkt widzenia zależy oczywiście od punktu siedzenia. Słyszę ostatnio wiele o tym jak ,,trzeba będzie ograniczać koszta administracyjne” w okresie jesienno-zimowym, kiedy ceny energii jeszcze bardziej pójdą w górę. Coraz częściej szefowie zaczynają wskazywać jednak na siebie, że również będą musieli ograniczać wydatki. Dochody w 2022 roku nie będą bowiem już tak znaczne jak rok wcześniej. Inflacja, bessa na rynkach kapitałowych, perspektywa stagflacji w państwach G-7, etc. Jest czego żałować, bowiem w ostatnich latach prezesi firm zarabiali krocie…

W 2018 roku prezes Tesla Motors Elon Musk wprowadził w świecie korporacyjnym tzw. plan kompensacyjny. Połączył swoje wynagrodzenie w akcjach firmy z jej zyskami, unikając tym samym płacenia podatków. Wielu wskazywało na ryzyko tego projektu. W sytuacji silnej hossy na giełdach Musk nie ryzykował wiele. Wzbogacił się o ponad 60 mld USD w akcjach, a za jego przykładem poszło wielu. W 2021 roku – według firmy Equilar – wszyscy z najlepiej opłacanych prezesów form amerykańskich otrzymali akcje w ramach planu rekompensacyjnego o wartości ponad 100 mln USD (średnio 330 mln). Było to o 27% więcej niż rok wcześniej.

Najwięcej (835 mln USD) zarobił w tym zakresie Jeff Green, szef the Trader Desk – firmy reklamowej. Pozostali w kolejności to: Zig Serafin (541 mln, Qualtrics), Peter Serafin (296 mln, Expedia), Sue Nabi (284 mln, Coty). Co ciekawe – większość z najlepiej zarabiających nie należy do czołówki kapitałowej Wall Street. Prezes Apple, Tim Cook, otrzymał ,,tylko” 99 mln USD w akcjach, czym zajął 13 miejsce w rankingu. Silne spadki na giełdach w 2021 rok powodują, że ,,plany kompensacyjne” będą znacznie mniej warte. No cóż, trzeba będzie zacząć oszczędzać ,,na szczytach władzy”…