Czy naprawdę potrzebujemy więcej informacji?

Wielokrotnie spotykałem się w zespołach analitycznych z argumentem, że nie należy opisywać na obecnym etapie problemu, gdyż ,,mamy za mało informacji”. Trudno nie zgodzić się z tym argumentem we wstępnej fazie analizowania zagadnienia. W pewnym momencie należy jednak ,,zająć się sprawą” i postawić hipotezy, które można następnie zamienić na tezy. Nie zawsze bowiem potrzebujemy więcej informacji…

Kilka lat temu wziąłem udział w ,,eksperymencie”, gdzie badano związek pomiędzy ,,ilością informacji” dostępnej ekspertom w danej dziedzinie, a dokładnością stawianych przez nich ocen na bazie tych informacji. Zbadano również zaufanie analityków, co do stawianych przez nich tez. Jako ,,informację” traktowano zbiór danych, do których analityk miał dostęp w powyższym procesie. W rezultacie wyciągnięto dwa zasadnicze wnioski:

1. Kiedy analityk posiadał ,,niezbędne” informacje do postawienia tezy, dodatkowe dane nie zmieniały dokładności jego oceny. Kolejne informacje miały natomiast wpływ na wzrost ,,pewności” z jaką ekspert stawiał poszczególne tezy.

2. Analitycy nie mają ,,całkowitej pewności”, które informacje są wykorzystywane do oceny problemu. Nie są oni świadomi w jakim stopniu wyniki ich pracy są determinowane przez poszczególne dane czy też cały ich zbiór. W rzeczywistości bowiem eksperci wykorzystują mniej informacji niż im się wydaje.

Wyjątki jednak potwierdzają regułę. W wielu przypadkach kolejne informacje przeczące dotychczasowym hipotezom osłabiają ,,pewność” analityka z jaką stawia on tezy. Warto w tym momencie przypomnieć sobie mój wcześniejszy wpis dotyczący ,,efektu zakotwiczenia” w pracy analitycznej. Generalnie, należy zrozumieć relacje pomiędzy ,,ilością informacji”, a stopniem pewności eksperta w danej dziedzinie. Z przerażeniem obserwuje wpisy na polskich portalach informacyjnych zaczynające się: ,,ekspert nie ma wątpliwości…” (mnóstwo tego rodzaju ,,ocen” pojawiło się przy okazji wojny w Ukrainie). Nie istnieje tzw. 100% pewność w ocenach sytuacji polityczno-gospodarczych. Stąd nie należy poważnie traktować ,,ekspertów, którzy nie mają wątpliwości”. Oznacza to bowiem, że osoba taka nie jest otwarta na nowe argumenty. W takiej sytuacji jest wyjątkowo podatna na ,,myślenie grupowe” i wykazuje się skłonnością do potwierdzania znanych tez. Nie zawsze są one jednak prawdziwe…

Reasumując, nie zawsze potrzebujemy dodatkowych informacji do postawienie właściwych tez. Etap, na którym analityk podejmuje taką decyzję, zależy bezpośrednio od niego. Należy jednak pamiętać, że nasz mózg konsekwentnie przetwarza kolejne dane. Zatem wykazuje skłonność do odrzucania wszystkich nowych informacji, które zakłócają przyjęte dotychczas oceny danego problemu.

Więcej na ten temat: